Italian version

Po krawatach, koszulach, spodniach i garniturach przyszła pora na część poświęconą butom. Pozycja butów włoskich na światowym rynku jest najwyższa z możliwych. Włochy to gigant na rynku europejskim. W 2015 roku produkowali ponad ⅓ całej europejskiej produkcji. W 2014 roku w światowym eksporcie zajmowali 3. miejsce, zgarniając blisko 8,4% udziału. Mają również najwyższą cenę eksportową w wysokości blisko 51$.

Powyższe dane pochodzą z corocznego raportu dotyczącego sytuacji na światowym rynku obuwniczym, Yearbook World Footwear.

Od wielu lat widać wyraźny podział na włoskim rynku. Mniejsze i większe kryzysy dotykają wszystkich, ale zdecydowanie bardziej narażone są na nie małe firmy, które działają na lokalnym lub krajowym rynku. Włosi bowiem należą do liderów jeśli chodzi o eksport swoich produktów, jednak znacznie słabiej prezentują się w przypadku ich konsumpcji. W kryzysowych momentach większe firmy mają znacznie więcej możliwości, dywersyfikując swoją obecność na światowych rynkach, przesuwając siły w zależności od ekonomicznych nastrojów w danych krajach. Małe manufaktury, które ograniczają się do włoskiego rynku uzależnione są w znacznej mierze od włoskich kaprysów, przez co narażone są na znacznie mocniejsze tąpnięcia i często balansują na granicy wypłacalności.

Do najpopularniejszych odbiorców włoskich butów należą Francja, Niemcy, Stany Zjednoczone, Szwajcaria i Rosja. Największe nadzieje wiąże się jednak z rynkiem azjatyckim – Japonią, Chinami czy Hongkongiem. Azjatycki rynek jest bardzo chłonny i z otwartymi ramionami przyjmuje włoskie produkty, w szczególności te z branży mody.

Źródło: www.calzoleriarivolta.com

Źródło: www.calzoleriarivolta.com

Włochy vs Wielka Brytania

Podobnie jak w przypadku włoskiego krawiectwa i jego neapolitańskiej kolebki, tak również włoska tradycja obuwnicza ma swoje źródła w brytyjskiej myśli. Buty stały się pewnym symbolem. Mówi się często, że prawdziwego faceta (albo dżentelmena) można poznać po jego butach. Buty mogą być zatem odbiciem charakteru mężczyzny, zaznaczeniem swojego wysokiego statusu społecznego, a w przypadku kobiet mogą mieć nawet uwodzicielki urok. Któż z nas nie lubi widoku kobiecych nóg w szpilkach… Pozostańmy jednak przy temacie męskich butów. 😉

Historia klasycznego obuwia męskiego ma swoje korzenie w Wielkiej Brytanii, a dokładniej godzinę drogi od Londynu, w Northampton. To tutaj swoje korzenie ma John Lobb, Church’s. Swoje początki mieli tu również Edward Green i Crockett & Jones, a poza nimi także Trickers, a całkiem niedaleko Northampton działają Loake i Barkers.

Niektórzy pasjonaci obuwia uważają, że odwieczny pojedynek między angielską a włoską modą w obuwiu rozbija się o tradycję i innowację. Być może jest to zbytnie uproszczenie, ale naturą angielskiej produkcji z Northampton jest jasno określony proces produkcyjny, który Włosi obserwowali przez dekady, aż w końcu postanowili go przerobić. Powstały nowe rozwiązania w zakresie designu i zmian w technikach konstrukcyjnych. Powstała mieszanka wybuchowa – brytyjska organizacyjna perfekcja została doprawiona włoskim geniuszem opartym na innowacjach przedsiębiorczego indywidualizmu.

Vito Artioli, przewodniczący Włoskiego Narodowego Stowarzyszenia Obuwniczego i jej europejskiej wersji, przypomina, że w latach 60. XX w. było jedynie kilka modeli dostępnych na rynku. Były to przede wszystkim buty z kapką (naszywanym noskiem) lub gładkie modele oksfordów i derby. Zdecydowana większość była oczywiście sznurowana, nieliczne modele posiadały klamry. Do tych nielicznych modeli włoski rzemieślnik dodał kilka technicznych modyfikacji jak elastyczny materiał pod językiem, który umożliwiał większy komfort stopy w bucie. Włosi wprowadzili również delikatniejszą, smuklejszą konstrukcję buta, solidniejsze wzmocnienia w punktach krytycznych buta – na czubku buta i obcasie.

Źródło: http://danieletucci.com/made-in-marche-scarpe-donna/

Źródło: http://danieletucci.com/made-in-marche-scarpe-donna/

Zaczęli eksperymentować także na polu metalowych akcesoriów i używaniu różnych skór wyselekcjonowanych skrupulatnie we włoskich garbarniach. Włosi wprowadzili skóry z egzotycznych zwierząt, kilka nowinek, które dzisiaj są oczywistą oczywistością, ale wówczas były czymś odkrywczym, jak parowanie obuwia z paskami i innymi skórzanymi akcesoriami. Za centrum włoskiego obuwia niektórzy uważają Mediolan z takimi markami jak Artioli, Moreschi, Fratelli Rossetti, Calzoleria Rivolta, Gaetano Messina i Stivaleria Savoia.

Dla obuwniczego przemysłu ważnym miejscem jest także Rzym i Gatto atelier. Za trzeci kamień węgielny włoskiej potęgi obuwniczej uważa się Bolonię i marki Bruno Magli oraz Amadeo Testoni. Jedną z cech charakterystycznych bolońskiej szkoły jest podeszwa – skórzana, gruba i dosyć szeroka, tworząca podstawę dla całej konstrukcji buta. Szwy mogą mieć czasami szerokość nawet 10 centymetrów. Obecnie tradycja bolońska reprezentowana jest przez mistrzów Enzo Bonafe’ i Bruno Perona. Swego czasu w Ferrarze działa fabryka obuwia Zenith, obecnie w rękach Manifattura Ferrarese. W Parmie zaś króluje Barrett.

Półwysep Apeniński pęka w szwach również jeśli chodzi o lokalne legendarne sklepy. Wtajemniczeni w meandra włoskiej mody udadzą się do Mediolanu nie tylko w celu odwiedzenia słynnego złotego czworokąta – Quadrilatero della moda (okolice z luksusowymi sklepami obejmującymi ulice Montenapoleone, Via Manzoni, Via della Spiga i Corso Venezia) – ale również zlokalizowanego na Piazza San Marco sklepu Iliprandi.  W Rzymie mogą wpaść do Brugnoli, w Bari do sklepu Pintucci, który polecałem odnośnie miejsc, w których warto we Włoszech robić zakupy. We Florencji może to być np. Raspini.

Źródło: www.raffaelepintucci.it

Źródło: www.raffaelepintucci.it

TRADYCJE RODZINNE

Włoska gospodarka zdominowana jest przez przedsiębiorstwa rodzinne. Rodzinne biznesy kojarzą się nam z małymi sklepikami, lokalnymi firmami działającymi na ograniczonym terenie. Jednak we Włoszech nie ma znaczenia wielkość firmy czy sektor jej działalności. Wystarczy wspomnieć, że wśród 10 najstarszych firm rodzinnych na świecie znajduje się aż 5 włoskich (Pontificia Fonderia di Campane Marinelli – produkcja dzwonów, Barone Ricasoli – wino, enoturystyka, Barovier&Toso – wyroby ze szkła z Murano, Torrini – jubilerstwo, Marchesi Antinori – wino).

Obecność rodziny jako fundamentu firmy i jej największego kapitału szczególnie rzuca się w oczy w modzie. Często możemy przeczytać lub usłyszeć o właścicielu wielkiej firmy wspominającego czasy dzieciństwa spędzonego w warsztacie dziadka czy ojca. Ciężka praca, zapach skór, odgłos nożyc krojących materiał na garnitur – to najczęstsze wspomnienia wielkich przedsiębiorców. Pasja i biznesowe zacięcie są we Włoszech przekazywane z pokolenia na pokolenie. Młodzi czują się silnie związani z rodzinną tradycją i zobowiązani do kontynuacji dziedzictwa, z którym mają do czynienia od pierwszych lat życia. Młodzi uczą się zawodu od dziecka, czasami wystarczy niewinne podglądanie pracy innych w fabryce, by poczuć atmosferę i powoli nasiąkać rodzinnym biznesem. Z czasem starsi robią miejsce swoim pociechom i wchodzą w rolę biznesowych mentorów.

Andrea i Giuseppe Santoni, Źródło: http://www.santonishoes.com

Andrea i Giuseppe Santoni, Źródło: http://www.santonishoes.com

Największe włoskie firmy w sektorze obuwniczym nie są w stanie funkcjonować bez rodzinnych korzeni. Giuseppe Santoni prowadzi jedną z najważniejszych włoskich firm obuwniczych, którą założył jego ojciec, Andrea. Firma od samych początków opierała się na działaniach Andrei i jego żony Rity. Przez blisko 20 lat Andrea i jego żona skupiali się na stronie produkcyjnej, a ich syn, Giuseppe, odpowiadał za sprzedaż na międzynarodowych rynkach.

Fratelli Rossetti jest obecnie firmą zarządzaną przez trójkę braci – Diega, Lucę i Maria. Do roli liderów byli przygotowywani przez ojca, Renzo. Nie inaczej było z rodziną Mantellassi. Założył ją Enea w 1925 roku, który z czasem scedował obowiązki na swojego syna, Lida. Lido jest już dziadkiem – firmą zarządzają jego syn, Marco i wnuk, Matteo.

Jak wspomina Feruccio Ferragamo, prezes Salvatore Ferragamo, po śmierci ojca funkcje kierownicze zostały rozdzielone między szóstkę rodzeństwa. Ponadto zdecydowano, że bez względu na zajmowaną pozycję każdy będzie otrzymywał wynagrodzenie na tym samym poziomie. Rodzicom chodziło o to, by dzieci skupiły się na rozwoju firmy, a nie traceniu czasu na robienie sobie wyrzutów ze względu na wyższe wynagrodzenie któregoś z rodzeństwa.

I taka rodzinna sztafeta trwa w większości włoskich firm. Kolejne generacje przekraczają firmowe progi, tworząc historię włoskiej mody.

REGIONY PRODUKCJI

Sektor obuwniczny we Włoszech ciągnięty jest w znacznej mierze przez regiony Marche, Toskanię i Veneto.

Obuwniczy dystrykt rozciągający się od prowincji Fermo aż po cały region Marche to głównie kilka małych miasteczek, w których swoje siedziby mają obuwnicze firmy. W Montegranaro przeważa produkcja obuwia męskiego, w Monte Urano dziecięcego, a w trójkącie Civitanova MarcheSant’Elipidio al MarePorto Sant’Elipidio damskiego.

O regionie Montegranaro już wspominałem. Przez lata najważniejszą aktywnością szewców z tego regionu była produkcja tzw. chiochiere, pantofli ze skóry z podeszwą ze skóry konia. Pantofle te stały się bardzo popularne w Rzymie i Wiedniu i eksportowano je również zza ocean. Od paru lat notuje się systematyczny spadek liczby przedsiębiorstw obuwniczych. Jak wspominałem w jednym z pierwszych wpisów poświęconych włoskim butom, w 2014 roku zamknięto w tym regionie około 120 firm.

p002_1_00

Montegranaro we mgle, www.foggiaweb.it

W Marche blisko 75% firm jest w rodzinnych rękach. Najczęściej są to firmy małej lub wręcz bardzo małej wielkości. Podobnie jak w przypadku regionu Veneto, również w Marche – Fermo przeważa produkcja dla wielkich brandów. Jest to bezpieczniejsze rozwiązanie niż praca nad własną marką, szczególnie we Włoszech, którego rynek obuwniczy wydaje się od wielu lat nasycony i skupiony na eksporcie własnych produktów. Z powodu silnej konkurencji na lokalnym rynku wiele firm zdecydowała się na przeniesienie części produkcji do krajów “low cost”.

W regionie można wymienić m.in. następujące firmy: Premiata, Fausto Ripani, Bruno Parmigiani, Alberto Lanciotti, Bontoni. Mario Bruni, Tod’s, Franceschetti, Doucal’s, Santoni, Loriblu, Paciotti, Alberto Guardiani, Nero Giardini.

W regionie Veneto warto wyróżnić dystrykt Riviera del Brento. To w tym miejscu liczne lokalne firmy zajmują się produkcją obuwia dla największych światowych graczy. Młodzi uczą się zawodu w Politecnico Calzaturiero. Dystrykt skupia się na obsłudze wielkich marek typu Louis Vuitton czy Yves Saint Laurent, dlatego też przeważa zdecydowanie produkcja obuwia damskiego.

Więcej o włoskich butach i markach możecie poczytać tutaj. Wkrótce kolejny wpis dotyczący włoskich butów. Tym razem skupię się na ich różnych formach produkcji i ręcznego szycia.