AUTOR

Cześć, nazywam się Szymon  Księżyk i Włochy są moją pasją. Największą jest jednak moda męska z Półwyspu Apenińskiego. Ponad stuletnie historie marek, barwne postacie, tradycja i najwyższa jakość – wszystko to znajdziesz na moim blogu. Włoski rynek mody męskiej jest jak studnia bez dnia.
Na blogu opisuję, liczę, oceniam, daję rady, ale przed wszystkim zachwycam się.

Kiedy przyjechałem do Rzymu, miałem 26 lat. Dość szybko i niepostrzeżenie wpadłem w wir tzw. wyższych sfer. Ale ja nie chciałem być tylko światowcem. Chciałem zostać królem światowców i to mi się udało. Nie chciałem być tylko gościem na przyjęciach, chciałem mieć moc, która pozwoli mi je także zniszczyć” – Jep Gambardella (“Wielkie Piękno”)
Jedną z pierwszych rzeczy od których zaczęła się moja fascynacja włoską modą była 5 minutowa obserwacja wnętrza pracowni krawieckiej na jednej z ulic Neapolu. Dwa lata temu byłem totalnym „modowym” żółtodziobem i nie zwracałem specjalnej uwagi na takie włoskie smaczki.

Zafascynowany byłem jednak obrazem, który miał miejsce za zakurzoną witryną małego zakładu. Na ulicy panował totalny chaos, tak typowy dla południa Włoch. Słychać było podniesione głosy, klaksony, odgłosy kluczących między samochodami skuterów. Po drugiej stronie szyby dwóch lub trzech krawców uwijało się nad rozłożonymi tkaninami, nie zwracając najmniejszej uwagi na uliczne życie. Wydawali się pochłonięci swoją pracą, zupełnie odcięci od świata zewnętrznego. Był to widok niezwykły – jakby w jednym miejscu spotkały się dwa odmienne światy – chaos i spokój, improwizacja i precyzja. Aż szkoda, że nie zrobiłem zdjęcia i nie zanotowałem nazwy tego zakładu i ulicy, na której się znajdował…

Podobnie było z Rzymem.

Nie wiesz o czym mówię? Zobacz „Wielkie Piękno” Paolo Sorrentino. 😉

Dlaczego akurat włoski rynek? Uwielbiam klasykę z nutką indywidualności, a Włosi są najlepsi w łączeniu tych dwóch wcale nieodległych światów.