W pierwszej części pisałem o syntetycznych dodatkach, sztucznie wykreowanych detalach, które rzekomo podnoszą wartość danej rzeczy,  o Made in Italy, które nie zawsze jest lepsze od Made in China. O tym, że  wszyscy Włosi potrafią się dobrze ubrać i mają to w genach. A przynajmniej wszyscy tak o nich myślą. Dziś pora na drugą część.

Zaznaczam, że podobnie jak w pierwszej części są to efekty moich własnych doświadczeń. Zapraszam do komentowania w kulturalny sposób.

6) Sieciówki = słaba jakość

To bez wątpienia temat rzeka. Pomimo że większość z nas, społeczeństwa światowego, robi tam zakupy, to przypisuje się tym miejscom niechlubną rolę, nie wspominając oczywiście o sferze ludzi zainteresowanych  i praktykujących klasyczną męską elegancję (wyłączając studentów), którzy przecież ubierają się jedynie u renomowanych krawców.  O rzeczach z najpopularniejszych sieciówek mówi się, że są słabe jakościowo. Najważniejszą kwestią pozostaje definicja jakości. Dla jednych będzie to współczynnik częstotliwości ubierania do trwałości tkaniny, dla innych wykończenia (m.in. rodzaj szwów, ręczne obszycia dziurek) czy miejsca produkcji. Niemałą grupę stanowią ludzie, którzy patrzą na transparentność produkcji i etyczne podejście do tematu (płaca pracownika czy warunki produkcji). Dla jeszcze innych ważne będzie noszenie rzeczy oryginalnych, których nikt inny nie będzie miał.

W mojej szafie mam m.in. koszule z H&M, Mango, Massimo Dutti, Zary, Terranovy. Dżinsową koszulę z Terranovy noszę 5 rok. Inne koszule z Mango wkraczają w swój 4. sezon. Nigdy nie pozbyłem się rzeczy dlatego, że zniszczyła się, czy to przez pranie, częste użytkowanie albo wytarcie się. Pomimo że piszę często o markach z wyższej włoskiej półki i niektóre z nich noszę, to uważam, że najważniejszym wyróżnikiem jakości jest trwałość, długość użytkowania, a ta wcale nie musi być mniejsza w przypadku sieciówkowych rzeczy.

 

7) „Jak można nosić garnitur bez krawata?! Jak można nosić mokasyny ze skarpetkami?! Jak można nosić niezapiętą marynarkę?!”

Niektórzy powiedzą, że zasady powstały po to, by ułatwiać życie; inni skomentują to przewrotnie, że raczej po to by je łamać. Ja wybieram odpowiedź numer 3 – dobrze jest poznać większość zasad męskiej elegancji, by potem świadomie łamać te, które nam nie odpowiadają. Moda to nie fizyka jądrowa, to nie matematyka, gdzie 2×2= 4. Jeśli złamiemy zasady, to świat nie zatrzęsie się w posadach.

W wypominaniu prym wiodą często osoby, które swoją przygodę z męską elegancją dopiero rozpoczynają. Czytają blogi, być może kupują książki typu „Gentelman”, dokształacają się na inne sposoby. I nagle widzą kogoś uznanego w tym kręgu, kto nie trzyma się zasad. Nosi skarpetki do zamszowych mokasynów, spod marynarki nie widać na 1 – 2 cm mankietów koszuli, chodzi z rozpiętą marynarką itp. itd. Świat staje na głowie. „Więc po to te wszystkie zasady, skoro nawet ludzie z nimi obeznani mają je gdzieś?!”. Otóż właśnie tutaj tkwi kruczek – trzeba znać zasady, być świadomym ich istnienia, inaczej jest to czysta ignorancja.

Większość tzw. zasad to jednak jedynie opcje. Możliwości, które można wykorzystać, by nasz wygląd był bardziej spójny, na wyższym poziomie estetycznym. Ale nie jest to konieczność. To my sami wybieramy co nam odpowiada. Ważne jest odpowiednie dopasowanie stroju do sylwetki czy okoliczności, ale czasami zbyt dużą wagę przywiązuje się do szczegółów, o których miłośnicy elegancji lubią się tak rozpisywać.  Dla niektórych rękawy marynarki zakrywające w całości mankiety koszuli to rażący błąd, dla mnie to rzecz, która fajnie jak jest, ale nic się nie dzieje, jeśli jej nie ma (nie mylić z ewidentnie długimi rękawami czy nogawkami spodni). To samo mogę napisać o noszeniu rozpiętej marynarki sportowej , noszeniu krawata o dłuższej węższej końcówce, łączeniu różnych części garderoby z różnych biegunów (sportowe obuwie czy spodnie cargo do marynarki).

 

8) „Jestem za stary na marynarkę w kratę. 20 lat temu ok, ale teraz wyglądałbym jak pajac”

A ja zawsze nie trawiłem żołtego sera, dopóki nie dałem mu szansy. Dziś jestem w stanie zjeść 0,5 kg Goudy za jednym posiedzeniem. 😉

Jak to w życiu bywa często podążamy utartymi szlakami. Z przyzwyczajenia czy wygody. Ubzduraliśmy sobie, że coś do nas nie pasuje, choć nawet tego nie spróbowaliśmy ponosić. Oczywiście nie chodzi o to, by kogokolwiek namawiać do czegokolwiek na siłę, ale raczej by dać realną szansę rzeczom, o których myśleliśmy, że nie są dla nas.

Pamiętam dokładnie jak 2 lata temu kiwałem z dezaprobatą na „dziadkowe” spodnie – z wysokim stanem, zakładkami i szelkami. Uważałem, że spodnie te zniekształcają sylwetkę, postarzają młode osoby, które je noszą, że są po prostu brzydkie. Dziś zaczynam się do nich przyzwyczajać. Na próbę kupiłem sobie dwie pary spodni z wyższym stanem (choć bez zakładek), które noszę z szelkami i uważam, ze są niezwykle wygodne. Cały czas nie jestem w stanie przekonać się do zakładek, ale w końcu w eksperymentowaniu nie trzeba iść na całość.

Pierwszym krokiem na przełamanie może być obserwacja przeróżnych kont Instagramowych. Jeśli podoba nam się coś na zdjęciu, to może warto dać temu szanse i ubrać  na próbę coś zupełnie nie z naszej bajki?

Istotne jest też, by nie oceniać danej rzeczy pojedyńczo, ale w całym zestawie. Pozwala to na zobaczenie pełnego obrazu, jak dana rzecz współgra z innymi i jak my sami możemy to wykorzystać. Poniżej kilka linków do obserwowanych przeze mnie kont.

NAOKI (@6110_ikoan), Tomo Hendrix, _.12_.r_.02._– mnóstwo inspiracji smart – casualowych do wykorzystania do pracy, jak i na mniej formalne okazje.

Linus Norrbom – klasyka gatunku

Poszetka. com – czyli jak łączyć krawat i poszetkę z resztą stylizacji.

Ma2dini , Sirchristopherchu , Teppei Noguchi –  Mocne marynarki w kratę, dwurzędowe kamizelki… A przede wszystkim jak łączyć krawaty z tymi marynarkami. Rzeczy odważne i nie dla wszystkich, ale warto chociaż sprawdzić czy jest to estetyka dla nas.  Jeśli nie, to polecam inne, poniższe konta.

Jason Yeats , keymanstyle– klasyka. Dużo zdjęć z białymi spodniami. Może w końcu się do nich przekonasz. 😉

Thefinestmenswear , Ollis  Leander– Niby proste, klasyczne zestawy, ale z wielkim wyczuciem i gustem. Jeśli lubisz tylko i wyłącznie klasyczne kolory i rzeczy, ale odpowiednio dopasone, to te konta są dla ciebie.