Gdyby była to kampania reklamowa tego stylu, opatrzyłbym go przymiotnikami: uniwersalny, niezawodny i wyjątkowy. Często są to przymiotniki zbyt ogólne, a przez to totalnie nijakie i nieprzekonywujące odbiorcę. Karierę copywritera mam jednak za sobą, mogę więc przejść do sedna i potwierdzić, że w tym przypadku są to słowa idealnie opisujące ten styl.


Nie jest moim zamiarem przypisywanie wszystkiego Włochom. Nie ma pewnie żadnej nacji, ani tym bardziej osoby, której możnaby przypisać spopularyzowanie smart – casualu. Jestem natomiast pewien, że wśród Włochów można znaleźć mnóstwo przykładów, które będą dobrze obrazowały wcześniejsze idee i będą trafioną inspiracją. Do zilustrowania różnych stopni formalności smart – casualu posłużyłem się zdjęciami z katalogów włoskich firm, blogerów, influencerów i innych osób, które po prostu dobrze wyglądają.

 


Muszę przy okazji wspomnieć, że trochę różni się realny styl Włochów od formy w jakiej prezentują  nam ją media. Katalogi i sesje zdjęciowe włoskich firm są robione z myślą o zagranicznym kliencie, który tak bardzo przecież kocha wszystko co włoskie i chce ubierać się „na Włocha”. PR włoskich firm doskonale zdaje sobie z tego sprawę. Dodatkowo wizerunek ten umacniany jest przez niektórych influencerów, Instagram i wydarzenia typu Pitti (oczywiście nie dotyczy to wszystkich). W ten sposób tworzy się obraz  „typowego Włocha”, który nie jest całkowicie spójny z rzeczywistością  Aby poznać rzeczywistość trzeba przyjrzeć się mieszkańcom Półwyspu Apenińskiego w ich codziennym funkcjonowaniu. Być może kiedyś wybiorę się do Włoch jedynie w celu zrobienia zdjęć przechodniom, by pokazać wam jak to wygląda, ale póki co szkoda mi na to czasu – pobyt we Włoszech można o wiele lepiej spożytkować.

Część poniższych ilustracji trzeba więc brać w umowny nawias. Wyselekcjonowałem je  jednak w staranny sposób i starałem się oddać wizerunek Włocha jak najbardziej zbliżony rzeczywistości. Każdy zaproponowany przeze mnie zestaw jest opatrzony komentarzem.

Mówiąc o tym, że Włosi potrafią się ubrać często używa się takiego stwierdzenia  jako skrótu myślowego – chodzi bardziej o ich kulturę, sposób bycia, tradycję i mnogość odzieżowych marek. 


Stylizacje podzieliłem na 2 sezony: wiosnę – lato oraz jesień – zimę. W ten sposób możemy zebrać inspirację z każdego okresu. Dziś będzie to wiosenno – letni smart casual, zaś w niedalekiej przyszłości przyjdzie pora na jesień – zimę. Osobiście uważam, że okres jesienno – zimowy jest znacznie ciekawszy jeśli chodzi o możliwości ubioru.

Poruszając się po niejasnych zasadach smart- casualu warto dla ułatwienia podzielić każdą część garderoby na dwie części: formalną i bardziej sportową. We wcześniejszej części pisałem o tym, że styl ten najlepsze efekty daje, kiedy umiemy znaleźć balans pomiędzy tymi dwoma biegunami.  Generalna zasada  złotego środka zasadza się na regule, że nie można wyglądać zbyt formalnie albo zbyt casualowo. Dobrze podsumowała to Simonetta Zamperlini na blogu Camicia e Cravatta:
„W smart casualu chodzi o to, by wykorzystywać bardziej formalne elementy garderoby w ich casualowych wersjach,  i analogicznie – elementy casualowe w bardziej formalnych wersjach.”

Jak już wcześniej wspominałem o formalności danej rzeczy decyduje w pierwszej kolejności tkanina i jej faktura. Jeżeli jest ona gładka, z połyskiem to jest najbardziej formalna. Kolejnym etapem jest kolor, wzór i konstrukcja (marynarki), a na samym końcu są detale – rodzaje kieszeni, typ kołnierzyka i inne.  Często elementy te zmiksowane są razem i o ich formalności może zadecydować pełen zestaw.

Smart – casual dla niektórych jest zbyt casualowy i mało elegancki. Dla innych zaś jest świetnym rozwiązaniem w codziennym funkcjonowaniu, gdyż jest uniwersalny, bardzo plastyczny i pozwala na maksymalne użycie swojej garderoby. Pomimo, że prowadzę bloga o modzie męskiej i włoskim rynku odzieżowym, to nie jestem fanatykiem ubraniowych reguł. Nie pretenduję do bycia Wielkim Gatsbym, więc niewiele interesuje mnie sfera strojów wieczorowych i galowych, choć z przyczyn profesjonalnych oczywiście znam jej zasady. Nie obowiązuje mnie żaden konkretny dress code, więc mogę pozwolić sobie na pewną dowolność. Dlatego smart – casual jest dla mnie świetnym rozwiązaniem – mogę go wykorzystać w pracy, na jakiekolwiek towarzyskie spotkanie, imprezy, większość uroczystości rodzinnych.


Źródło: http://www.lubiam.it/it/luigi-bianchi-mantova/lookbook-pe-2017

Smart – casual Wiosna – Lato

Bardzo często ubrania, które nosimy jesienią możemy również wykorzystać wiosną. Odnosi się to do marynarek, przejściowych kurtek czy płaszczy.  Nie zawsze sprawdza się to przy naszej pogodzie – być może pamiętacie zimy z lat ubiegłych, które skąpiły w śnieg i mrozy, ale za to trudno powiedzieć, że w tym roku doświadczyliśmy prawdziwej wiosny, która ustąpiła miejsca chłodowi i deszczowi.

Coraz częściej spotykam się z ludźmi, którzy nie chcą ubierać garnituru na uroczystości komunijne, wesela i urodziny, wolą coś mniej formalnego i swobodnego. Podobnie sprawa wygląda z biznesowymi spotkaniami. Moim zdaniem lepiej dobrać dobrze skoordynowany zestaw smart – casual niż o rozmiar za duży garnitur. Wszystko jest kwestią umiejętnego balansu pomiędzy kolorami, wzorami i fakturami.

 

KOMFORT NADE WSZYSTKO

Ok, masz w szafie garnitur, który kosztował cię niezłą sumkę, ale po paru założeniach stwierdziełeś, że nie jest to jednak to? W codziennej pracy nie sprawdza się, bo gdzieniegdzie uwiera i po 8 – godzinach staje się czymś, co przytłacza i wywołuje jedynie chęć szybkiego wyrzucenia go w kąt po powrocie do domu?
No to mamy problem, bo nadrzędną rzeczą w noszeniu ubrań, a tych bardziej eleganckich i formalnych tym bardziej, jest komfort. W okresie wiosenno – letnim ma to krytyczne znaczenie. Wprawdzie w tym roku wiosna nas nie rozpieszczała i w zasadzie do połowy maja za oknami berło dzierżyła jesień, to generalnie od paru lat już w marcu robi się ciepło i słonecznie. Zaczynamy więc powoli rozglądać się za lżejszymi rzeczami…

Wielkie plamy potu pojawiące się pod pachami koszuli i marynarki są okropnie nieestetyczne i wywołują u większości mężczyzn spadek pewności siebie, szczególnie podczas biznesowych spotkań czy randek.  Pomimo, że jest to naturalna reakcja organizmu na wysoką temperaturę, to nie zmienia faktu, że nie jest to miłe uczucie. Można używać różnych preparatów (ps. ja używam blokera Ziaja i działa on na mnie bardzo dobrze) lub / i pomóc sobie w inny sposób.

Szczególną uwagę powinniśmy zwrócić na przewiewność tkanin. W upalne dni uratować nas mogą jedynie rzeczy lekkie i przewiewne. Nie jest prawdą, że przy temperaturze przekraczającej 20, 25 stopni, nie da się ubrać elegancko i wygodnie. Da się, tylko często trzeba się nieco napracować, by znaleźć odpowiednie rzeczy. Na szczęście polski rynek mody męskiej zmienia się na lepsze (tj. dąży we włoskim kierunku) – garnitury coraz częściej mają półpodszewkę lub są jej zupełnie pozbawione, marynarki mają ograniczone wkłady na ramionach, podobnie wygląda sprawa z cała konstrukcją. Nie minie chwila, a 3/4 klientów dostosuje się do dostępnej oferty i przyzwyczai do niej, bowiem z komfortu nikt nie zrezygnuje.


Źródło: http://www.boggi.com/

 

PODSTAWA WIOSENNO – LETNIEJ GARDEROBY SMART – CASUAL

Nie podaję nakryć wierzchnich, gdyż ich wybór uważam za prosty i nie wymagający specjalnych wygibasów z dopasowaniem do pozostałych części garderoby. Ewentualnie rozszerzę ten temat w innym poście.

Do moich bazowych kolorów wiosenno – letniej garderoby smart – casual zaliczam: różne odcienie niebieskiego, głęboki granat, beż, biel i zielony (oliwkowy). Wydaje się to dosyć ograniczona paleta barw, ale każdy świetnie wygląda zestawiony razem, a przecież kolory te mają różne odcienie. Raz na jakiś czas można przełamać taką kolorystykę np. różową koszulą.

Marynarki:

Jako wielbiciel włoskiego stylu wybieram marynarki bez konstrukcji i podszewki, najchętniej z nakładanymi kieszeniami. W upalne dni jakakolwiek podszewka będzie działała zabójczo dla poczucia komfortu. Znam ludzi z różnych branż, którzy eliminują garnitury z pełną podszewką, wypełnieniem ramion i wkładem, skupiając się na rzeczach lekkich, nawet w okresie jesienno – zimowym (ps. rzecz ciepła wcale nie musi być od razu gruba).
Najchętniej skłaniam się ku granatowym lub błękitnym marynarkom, bez żadnych wzorów, gdyż sporo u mnie koszul w prążki. Nie zaszkodzi posiadanie w szafie również marynarek w mikrowzory lub w kratę.

Jeżeli chodzi o tkaninę w okresie letnim panuje ograniczony wybór – wełna, bawełna, mieszanki z lnem sprawdzą się doskonale. Warunkiem ich komfortowego noszenia jest luźny sposób tkania, gwarantujący przewiewność.
W ostatnich dwóch sezonach bardzo często producenci sięgają po mieszanki wełny, lnu i jedwabiu. Taki mix jest niezwykle uniwersalny, gdyż z jednej strony gwarantuje przewiewność i komfort noszenia, zaś z drugiej ma w sobie delikatny połysk przy chropowatym chwycie. Jeżeli tylko znajdziecie taką marynarkę w głębokim granacie, to dajcie znać, z przyjemnością ją przygarnę i będę nosił przez 3/4 roku. 😉


Koszule
:

Latem warto postawić na koszule z mieszanką bawełny i lnu. 100 % lniane koszule są bardzo nieformalne i szybko się gniotą – znacznie lepszym rozwiązaniem jest mieszanka 50/50 lub 60/40. Bardzo dobrym rozwiązaniem są również koszule z bawełnianej piki, czyli polówkowej tkaniny. Są one mięsiste, ale bardzo przewiewne i lekkie. Niektórym mogą kojarzyć się z piżamą, ale warto je ponosić w upalne dni, a wtedy z pewnością zmieni się zdanie.

Dobrym rozwiązaniem jest koszula z bawełny oksford. Chociaż jest mięsista i gęściej tkana, to spełnia swoje zadanie ze względu na posiadanie splotu zbliżonego do płóciennego (czyli takiego, który charakteryzuje tkaniny lniane).

Nie polecam na okres upalny koszul typowo garniturowych, czyli z popeliny, gdyż mimo, iż jest ona lekka i dosyć cienka to słabo przewiewna, wbrew temu, co piszą niektórzy.

W przypadku wzorów panuje dowolność. Oczywiście gładkie i jednolite koszule sprawdzą się w każdym przypadku i warto mieć w swojej szafie parę bazowych koszul błękitnych i białych. Warto ponadto pamiętać, że prążki są  bardziej formalne i łatwiejsze do zestawienia niż kraty. Podczas zakupów i kompletowania swojej garderoby polecam mieć z tyłu głowy prostą zasadę kontrastu. Jeżeli np. jesteśmy w posiadaniu jasnej marynarki (jednolitej lub w kratę) to warto dobrać do niej ciemniejszą koszulę, np. granatową lub atramentową. I odwrotnie. Bazując na ciemnych górach, łatwiej dobrać  jasne spodnie i koszulę pod marynarkę. Nie należy bać się koszul w różnych odcieniach różu. Jeżeli w naszej szafie przewagę zyskują marynarki granatowe to świetnie sprawdzą się one w zestawieniach z różową koszulą.

Spodnie:

Tu również mamy szerokie pole do popisu. Kolejnym bardzo dobrym posunięciem będzie podzielenie spodni według różnych stopni formalności. I tak klasyczne chino będą bardzie eleganckie niż jeansy, ale wystarczy, że będą one w  np. w marchewkowym kolorze i automatycznie stają się mniej formalne niż np. granatowe jeansy bez przetarć.

Co zatem warto mieć pod ręką? Ja stawiam na chino, jeansy i czasami spodnie cargo / bojówki.

W przypadku chinosów możemy zdecydować się na beżowe, granatowe, coraz częściej można dostać w sklepach również w białym kolorze. Zobaczycie je często na poniższych zdjęciach, w katalogach włoskich firm czy na letnich edycjach Pitti. Nie oznacza to jednak, że Włosi w realnym życiu faktycznie tak często noszą białe spodnie.

Na mniej formalne okazje można ubrać nawet spodnie w mikrowzór, który ożywi nieco stylizację.

Bardzo dobry zestaw smart – casual można stworzyć z jeansami. W tym przypadku ważny jest odcień jeansów, im bardziej jednolity kolor i mniej sprany, tym lepiej. Granatowe jeansy bez przetarć stanowią świetną bazę do eksperymentowania z ciekawszymi marynarkami. Jest to niezwykle uniwersalna część garderoby, choć jednak zalicza się do bardziej sportowej, a tym samym mniej formalnej, strony smart – casualu. Wraca tutaj podstawowa zasada – im ciemniejsze i gładkie rzeczy tym bardziej formalne (wyjątkiem jest biała koszula).

Jeszcze bardziej sportową wersją, ale rozpowszechnioną we Włoszech w ostatnich latach jest zestaw marynarka – spodnie cargo. Bez względu na to jaką marynarkę założymy jest to zestaw mniej formalny, ale świetny. Tym bardziej, że coraz więcej włoskich firm wprowadza na rynek spodnie z wełnianej flaneli czy wełny czesankowej z bocznymi kieszeniami na okres jesienno – zimowy (m.in. Tombolini, Lardini, wspomniany Brunello Cucinelli.

Dodatki:

Również tkanina na poszetki i krawaty musi być odpowiednio dobrana. W słoneczne dni możemy sobie podarować ciężką wełnę, która będzie kłóciła się lekkimi tkaninami marynarek. Nie jestem osobiście przekonany do jedwabnych poszetek w sportowych marynarkach, ale być może to tylko moje osobiste uprzedzenie w stosunku do wszystkiego co się świeci. Wszystko zależy od pozostałych tkanin. Ja często używam tylko bawełnianych poszetek, które wykorzystuję cały rok.

Lato to czas knitów. Są one mniej formalne, więc na inne okoliczności możemy wykorzystać szeroką gamę o przeróżnej kolorystyce i wzorach. Oprócz jedwabiu  w takiej odsłonie, możemy skusić się również na len, granadynę, bawełnę i różne mieszanki.

Buty:

No i kończymy na butach. Tutaj również nie ma niespodzianki. Możemy wybierać spośród szerokiej gamy półbutów, z których ja preferuję brogsy czy mniej formalne oksfordy. W dalszej kolejności są mokasyny i sportowe New – Balance.

Mamma mia, trochę przyciężkawy krawat do marynarki z mieszanki wełna – jedwab – len. Brak poszetki aż tak nie rzuca się w oczy. Poza tym świetny zestaw, Źródło: http://www.st-santandrea.it/it

 

 

PRZYKŁADOWE ZESTAWY:

 

Jednym  z najbardziej niezawodnych włoskich klasyków smart – casual jest granatowa marynarka, beżowe spodnie chino, biała lub błękitna koszula i  brązowe mokasyny latem lub zamszowe półbuty (jesienią chukka). Spotkasz wielu Włochów, którzy preferują te zestawienie w różnych wariacjach. Zasada opiera się na wyborze granatowej marynarki i jasnych spodni, cała reszta jest dowolnością i zależy od okoliczności.

Bardzo dobre stylizacje (a’la Suitsupply, albo to właśnie oni od Włochów zgapili) ma Boggi Milano. Tu faktycznie da się zaobserwować fragment prawdziwego włoskiego stylu.
Na poniższym zdjęciu mamy mniej formalną wariację tego popularnego zestawu, ze względu na koszulę w kratę, jedwabny knit i  granatowe mokasyny tassel loafers. Wystarczy jednak, że koszulę podmienimy na białą, dodamy bardziej formalny krawat, a mokasyny zamienimy na ciemnogranatowe oksfordy lub brogsy i jesteśmy już o szczebelek wyżej w hierarchii formalności. Wszystko zależy od okazji.

Źródło: http://www.boggi.com/en_IT/shop-by-look/filter/spring-summer-2017/

Również poniższe zdjęcie jest na tym samym stopniu formalności. Model ma na sobie marynarkę z wełny Hopsack, która ma otwarty splot i przez to sprawdzi się w letnich zaprawach. Do tego mamy żakardową koszulę, którą najchętniej zastąpiłbym niebieską z bawełny oksford. Sam zestaw jest jak najbardziej poprawny, chociaż szału nie robi.

http://www.boggi.com/en_IT/shop-by-look/filter/spring-summer-2017/

 

Spójrzmy teraz na katalogi szacownej firmy Sartoria Latorre (jeszcze w tym półroczu planuję opublikować wywiad z właścicielem marki). Mamy tutaj kolejny przykład, że niebieskie i granatowe marynarki świetnie sprawdzają się z błękitną lub białą koszulą i jasnymi spodniami. To typowy zestaw „na Włocha”, który prawie zawsze robi dobre wrażenie.
O formalności zestawu decyduje wspomniana na samym początku tkanina, w tym przypadku jest to jednak kolor. Marynarka może być jedno lub dwurzędowa. Zestaw z prawego zdjęcia jest bardziej formalny ze względu na dwurzędówkę w kolorze navy blue i krawat pod szyją.
Zestaw z trzeciego zdjęcia uznaję za najbardziej formalny ze względu na dwurzędówkę o klasycznych proporcjach (szerokie klapy, zakrywającą w całości pośladki) i lśniącej strukturze. Gdyby tylko nogawki nie odsłaniały gołych kostek, to również zestaw ten zyskałby na formalności. Ale w końcu na stopach widzimy mokasyny…

 


Powyższe zdjęcia pochodzą z katalogów firmy Sartoria Latorre. Z sezonu Primavera – Estate 2015,  2016 i obecnego 2017. http://www.sartorialatorre.it/it/page/17-collezione-pe-2015.html

 


Urozmaicenie może wprowadzić umiejętnie dobrana kamizelka. Jeżeli nie lubimy nosić krawatów, to kamizelka często może pełnić rolę zamiennika, gdyż wypełnia i zabudowuje przestrzeń pomiędzy koszulą a marynarką, gdy tą nosimy niezapiętą.
Sprawdzi się i do jeansów, i do chinosów. Do całego zestawu można ją dobrać na zasadzie kontrastu, monochromatycznie z marynarką lub z innym występującym kolorem.
Najlepsze są oczywiście kamizelki z matowych materiałów. Większy wybór znajdziemy zapewne w kolekcjach jesienno – zimowych, ale na lato zawsze można wybrać len, bawełnę lub przewiewną wełnę.
Ostatnio coraz większą popularnością cieszą się dwurzędowe kamizelki z klapami. Są one na tyle charakterystyczne, że świetnie sprawdzą się również bez marynarki.

http://www.sartorialatorre.it/it/page/pe2016.html

 

http://www.tagliatore.com/

 

http://www.lubiam.it/

 

http://www.lubiam.it/

Na tym zdjęciu mamy porównanie dwóch biegunów smart – casualu. Po lewej stronie model Massimiliano Patane ma bardzo nieformalny zestaw. Udaję, że nie widzę tych sandałów (które świetnie prezentują się z całością, ale są jednak dalece nieformalne) i koszuli nonszalancko wyjętej ze spodni. Oprócz tych dwóch drobnostek, całość prezentuje się nieformalnie, ale z zachowaniem zasad smart – casualu. Ewentualnie moglibyśmy zamienić koszulę na jaśniejszą i dodać krawat.
Po prawej stronie, jak i na poniższym zdjęciu pochodzącym z bloga Marca Taddei ,  mamy do czynienia z formalnymi zestawami smart casual. Są krawaty, kamizelki w jednym tonie z marynarkami, ciemne półbuty. Dodatkowo Marco ma  białe spodnie chino zaprasowane w kant – zabieg ten również zwiększa formalność.

Z bloga Marco Taddei, Simply Mr. T, http://www.simplymrt.com/regimental-two-pieces/

 


Klasykiem jest połączenie jeansów i marynarki. Wspominałem powyżej, że najlepsze rezultaty da połączenie sportowej marynarki z jeansami ciemnogranatowymi, bez przetarć. Jest to propozycja bezpieczna i klasyczna, ale pamiętajmy, że ubrania, stylizacje i temu podobne kreatywne sprawy nie mają za wiele wspólnego z fizyką kwantową i nie zawsze są jedynymi prawdami. Dlatego, mój drogi, podchodź do tego światka i blogów na ten temat (również tego)  z lekkim dystansem. Ja sobie rzepkę skrobię tak, taki jest mój punkt widzenia, a ty być może masz inne zdanie na ten temat. W modowym światku 2×2 często nie daje 4. 😉 Świadczy o tym chociażby 3 i 4 zdjęcie poniżej, gdzie model z Finamore.it. nosi jasne jeansy z mocnymi przetarciami na prawej nogawce i wygląda to całkiem ok, moim zdaniem.

Źródło: barbanapoli.com

 

Źródło: http://www.belvest.com/it/it

 

Ciekawym rozwiązaniem, które zyskuje ostatnio na popularności jest wspomniane łączenie marynarki ze spodniami typu cargo. Prawdziwym popularyzatorem tego zestawienia jest sam Brunello Cucinelli. Tylko spójrzcie na poniższe zdjęcie. Góra stylizacji jest jak najbardziej formalna. Biała koszula, kaszmirowy, cienki krawat bez podszewki, granatowe marynarka, zaś na nogach typowo casualowa część garderoby, czyli spodnie cargo. Wygląda to całkiem dobrze, choć oczywiście nie wszystkich taki zestaw przekona. Niektórych może razić zbyt duży rodźwięk na skali formalności. Można wtedy akcent przesunąć bardziej na casualową stronę smart – casualu. Wystarczy założyć bardziej dopasowane cargo np. w beżowym kolorze lub oliwkowym i dobrać do nich nieformalną marynarkę z mikrowzorem lub o charakterze bardziej sportowym. Nie trzeba wtedy nosić krawata, a na nogach mogą być adidasy.

Fot, Fabio Massimo Aceto, Źródło: howtospendit.ft.com

 

Przyjrzyjmy się teraz kilku postaciom, które już przedstawiałem na blogu. Są to stali bywalcy Pitti, włoscy blogerzy czy właściciele odzieżowych firm. Ich profile społecznościowe są sporą dawką inspiracji dla tych, którzy wolą nieco odważniejszą formę smart – casualu. Pojawiają się tu już spodnie z wysokim stanem, większa paleta barw, sartorialne smaczki. Według mnie również mogą one stanowić bazę do budowania własnego stylu. Andrea Luparelli, właściciel rzymskiej pracowni Sartoria Ripense, na swoim koncie instagramowym pokazuje jak się bawić ubraniami w półformalnym tonie. Zachęcam do śledzenia jego konta.

 

Źródło: http://www.st-santandrea.it/it

 

Źródło: http://www.st-santandrea.it/it

Świetną inspiracją do dalszego zgłębiania smart – casualu mogą być zdjęcia samych manekinów krawieckich, do których z wielką swobodą będziemy mogli dobrać spodnie. Do każdego z poniższych zestawów Luigi Bianchi Mantova Sartoria będzie łatwo dopasować beżowe lub granatowe chino, jeansy, czy większość innych spodni.

 

 


Do bardzo nieformalnych zestawów, które przekraczają granicę pomiędzy smart – casualem a causalem zaliczam poniższe propozycje. Za mało w nich elementów smart, a za dużo casual. Nie oznacza to jednak, że nie da się ich „uratować”. 😉
Poniższe 2 zdjęcia pochodzą z katalogu marki Manuel Ritz. Do mocno casualowych elementów należą t- shirty, spodnie z obniżonym krokiem i tenisówki. Zestawy te można by sformalizować np. za pomocą białych koszul i granatowych spodni chino. Tylko te dwa zabiegi spowodowałyby, że zestaw mógłby być uznany za smart – casual.

Lookbook Primavera – Estate 2017, http://www.manuelritz.com/pages/lookbook_man_spring_summer_2017.php

 

Smart – casual daje możliwości bawienia się, eksperymentowania, wykorzystywania różnych części garderoby. Jest świetną okazją do popracowania nad własnym wizerunkiem i stylem. Nie musisz zgadzać się z moimi propozycjami. Szukaj na własną rękę, bo pamiętajcie o cytatach z poprzedniego wpisu:

Całkiem ciekawy artykuł na ten temat napisała Libby Banks w “New York Times”, w którym przytacza opinię Giorgio Armaniego, opowiadającego się za “naturalną harmonią”:

“ Ważne jest skupienie się na wygodzie, w szczególności ubierając się casualowo. Jednakże jest także elegancki sposób wygodnego noszenia się. Powinno się unikać całkiem casualowego wyglądu.”

Dalej w artykule pojawia się opinia Elisabetty Canali : “Smart – casual stał się bardziej instynktowny, ale powiedziałabym, że bezpieczniej jest jeśli nie ma dla niego (smart – casualu) jasno ustalonych reguł”.

Artykuł  dobrze podsumowuje zdanie Lucasa Ossendrijvera  z firmy Lanvin: “Największym błędem jaki mężczyzna może popełnić jeśli chodzi o smart casual, to nie próbować”.