Pisanie o włoskich koszulach jest problematyczne. Mnóstwo bowiem we Włoszech marek, o których nie mają pojęcia nawet sami Włosi. Są sartorie, które wypuszczają własne linie koszul, są sklepy, które sygnują nowe kolekcje swoją marką, są firmy mniejsze i większe, które zdobyły wielką sławę, a i znajdziemy malutkie manufaktury, marzące o rozpoznawalności, bo jakościowo ich koszule nie odbiegają od tych najbardziej renomowanych. Jest to zatem studnia bez dna. Nie da się omówić wszystkich, a wybranie garstki stanowi niemałe wyzwanie, przyprawia o ból głowy i wyrzuty sumienia.

Włosi są tradycjonalistami. Lubią rzeczy lekkie, odformalizowane, ale jednocześnie mieszczące się w klasycznej męskiej kolorystyce i wzornictwie. Dlatego wśród ich najczęstszych koszulowych wyborów są klasyki – gładkie białe i niebieskie oraz prążki (a w szczególności wąski prążek bengalski, pin stripe oraz pencil stripe). Włosi unikają formalnych koszul ciemnych czy w kolorach ziemi, nie tylko w sytuacjach biznesowych. Raczej trzymają się niepisanej zasady, że koszula „powinna” być jaśniejsza od marynarki. Sytuacje mocno casualowe rządzą się oczywiście własnymi prawami i tutaj panuje pełna swoboda.

Andrea Luparelli z rzymskiej Sartoria Ripense, źródło: http://sartoriaripense.tumblr.com, Coffee Smith

 

 

Cesare Prandelli, były trener reprezentacji Włoch w piłce nożnej

 

Producenci tkanin na koszule

Większość producentów tkanin na koszule swoje siedziby ma w Lombardii, w prowincjach Como i Bergamo. Niektóre z nich bazowały w pierwszych latach istnienia na produkcji jedwabiu (szczególnie te znajdujące się bliżej Como), inne zaś od razu postawiły na bawełnę. Rynek jest trudny. Więksi gracze mogli pozwolić sobie na więcej, wykupując mniejszych, ale uznanych graczy nie tylko z Włoch, ale również za zagranicy. Mniejsi często upadają (np. Oltolina 1888 – Bergomaneri 1862).

Obecnie na rynku tkanin koszulniczych rządzą  marki Albini Group, Tessitura Monti oraz Canclini. Więksi i mniejsi skupiają się na eksporcie swoich produktów. Ciężko byłoby się utrzymać na rynku, zaopatrując jedynie włoskie firmy, mimo że jest ich multum.

Albini Group (Cotonifcio Albini 1876, Thomas Mason, Albiate 1830, Albini Donna, David&John Anderson) 

Lider rynku. Dzięki trzem niezwykle silnym markom zaopatrują właściwie wszystkich. Mają aż 5 fabryk (stabilimenti) we Włoszech, a eksportują znaczną większość swoich tkanin, bo ponad 80%. Kontrolują każdą fazę produkcji, rozpoczynając od własnych pól zbierania bawełny m.in w Egipcie i na Salvadorze. Sercem grupy bije w Albino, w prowincji Bergamo (Lombardia).

Grupie nie można odmówić wielkiej energii marketingowej, w czym bardzo przypominają Vitale Barberis Canonico. Na Youtube publikują filmy z etapami produkcji, organizują kursy i wystawy związane z historią bawełny. Kto był pod koniec roku 2015 roku w Mediolanie nie mógł ominąć słynnej Via della Spiga (należącej do złotego kwadratu – „Quadrilatero D’Oro), na której całej długości można było zobaczyć wystawę poświeconą historii bawełny.

Grupa ma pod swoimi skrzydłami bardzo rozpoznawalne marki:

Albini 1876 – serce grupy, od której wszystko się zaczęło. Jej założycielem był Zaffiro Borgomanero, który nie doczekawszy się własnych dzieci, scedował zarządzanie firmą na swojego wnuka, Giovanniego Albiniego. Pokazuje to po raz kolejny jak silną pozycję ma rodzina we włoskiej gospodarce. Prawdopodobnie gdyby nie dalsza rodzina, to firma upadłaby lub została odkupiona przez obce ręce. Tkaniny tej marki są esencją włoskiego stylu.

Albiate 1830 – marka wykupiona w 2000 r.  Jej sztandarowym produktem jest denim. Przed wykupieniem była w rękach rodziny Caprottich. Jest skupiona na bardziej sportowych koszulach – cienkim denimie, chambray, flaneli, drukowanej bawełnie.

David&John Anderson – szkocka marka z 1822 r., wykupiona w 1992. Bardzo uznany producent tkanin koszulowych. Jest to bardzo ekskluzywna linia, gdzie pierwsze skrzypce gra bawełna Giza 45. Jest ona uznawana za najwybitniejszą i najbardziej szlachetną bawełnę nadającą się na koszule. Szerzej o jej właściwościach możecie poczytać tutaj, na blogu The Sartorius.

Thomas Mason – brytyjska legenda przemysłu tekstylnego, 1796 r. Od 1992 r. w rękach Albini Group. W uproszczeniu jest to oferta będąca równowagą dla produktów Albini 1876 i Albiate 1830. Jest to bardziej oferta skierowana ku fanom angielskiego stylu. Tkaniny nie są aż tak lekkie jak włoskie, choć nie jest to regułą.

Poniżej kilka filmów, które przedstawiają firmę, etapy produkcji oraz inne ciekawe informacje. Warto zobaczyć również odnośniki do innych filmów, które pokazują jak obchodzi się z bawełną Giza, jak wyglądają szczegóły każdego etapu oraz czym wyróżnia się każda z marek grupy.

O bawełnie Giza 45 i Giza 87 ,  bawełna West Indian Sea Island , kontrole produkcji, wykończenia, przędzenie

 

Tessitura Monti (1911, Maserada sul Piave, Wenecja Euganejska) 

Gruppo Tessile Monti składa się z 5 marek – m.in. S.I.C. TESS.  (sektor tkanin z wyżej półki) , Aurora Apparel (tkaniny z krawieckim sznytem), Tessitura Monti India, Laguna Clothing (oddziały w Indiach, tkaniny w konkurencyjnych cenach).

W 1947 roku zaangażowali się w dostarczanie tkanin dla rynku koszulniczego. Obecnie mają swoje filie również w Indiach i dwie fabryki w Czechach. Eksportują swoje towary do blisko 100 krajów, produkując 16 milionów metrów tkanin (z czego 35 tys. metrów jest wyprodukowanych w Indiach) w 10.000 modelach ( z czego 2.300 jest wyprodukowanych w Indiach), zaś sam magazyn ma mieścić ponad milion próbek.

W przypadku rozsiania produkcji po różnych częściach Europy pojawia się problem związany z faktycznym pochodzeniem tkaniny. Być może tkaniny produkowane w czeskich fabrykach są wykańczane już we włoskiej fabryce, tak by móc zasłużyć na metkę „Made in Italy”.

Tyle suche liczby, które ładnie wyglądają na papierze, ale w gruncie rzeczy nic nam nie mówią. Monti jest największą, obok grupy Albini, firmą, która zapatruje właściwie cały świat. Z jej tkanin korzystali bądź korzystają m.in. Joop!, Tommy Hilfiger, J.Hilburn, Suitsupply i mnóstwo innych.

Canclini Tessile Spa (1925, Guanzate, Lombardia)

Podczas gdy większość producentów narzeka na ciężkie czasy i ciągły kryzys, Canclini rozwija się, wykupując kolejne firmy. Wykupili szwajcarską Hausammann + Moos  1811, producenta tkanin koszulowych dla kobiet. Na początku tego roku zostali głównym udziałowcem producenta tkanin dzianinowych Maglificio Mida (Colombo).

Guanzate leży w prowincji Como, więc jeśli tylko przeczytaliście pierwszą część o włoskiej szafie – krawatach, to wiecie, że Como jest europejską stolicą produkcji jedwabiu. Nie dziwi więc początek historii biznesu rodziny Canclinich. Na bawełnę zdecydowali się przerzucić dopiero w latach 60. XXw.

Bardzo promują swoją linię Blue1925, czyli denimową ofertę, którą rozwijają razem z Italdenim.

Archiwum Canclini, żródło: http://www.canclini.it/

Inne: 

Tessitura Carlo Bassetti Spa (1875, Gallarate, Lombardia)

Gdyby mierzyć jakość produktu przez zdolność przebicia się i marketingowego kunsztu, to we Włoszech moglibyśmy zliczyć jedynie 3 firmy z kręgu producentów tkanin na koszule – Grupę Albini, Tessiturę Monti i Canclini Tessile Spa. Na szczęście jakość nie jest mierzona częstotliwością występowania nazwy firmy w mediach, dlatego zawsze warto zgłębić się w temat i poznać rynek od wewnątrz.

Obecnym właścicielem firmy jest Riccardo Fiorina. Produkcja jest podzielona pomiędzy Włochami a Chinami. W Gallarte ma miejsce cały proces kreatywny. Swego czasu byli w czołówce producentów, dziś ich siła nie jest już ta sama.

Links by Leggiuno / Leggiuno Spa ( 1908, Leggiuno, Lombardia) – Linia Leggiuno to barwione tkaniny na koszule. L.Inks to drukowane materiały nie tylko na koszule, natomiast grupa Habit to tkaniny przeznaczone na marynarki, garnitury i spodnie.

Profilo Tessile   (Bergamo) jest najmłodszą firmą w tym zestawieniu. Istnieją raptem od 2012 roku.

Tessitura Taiana  (Como) oferowanie tkanin na koszule jest jedynie drobną częścią ich działalności. Stawiają przede wszystkim na produkcję tkanin dla sportu i generalnie – outdoor.

Tessitura Grandi & Rubinelli (1992, Cameri, Piemont) – koszule są w centrum ich produkcji, która ma miejsce tylko we Włoszech, w małej miejscowości Cameri, w prowincji Novara. Zaopatrują się u nich m.in. Ermenegildo Zegna, Gucci, Brook Brothers, Tom Ford. Nie są dużą firmą, liczą raptem niecałe 50 osób. W przeciwieństwie do swoich większych i bardziej znanych konkurentów (Grupa Albini, Canclini, Tessitura Monti) w przeważającej mierze zaopatrują rynek włoski.

Carlo Riva. Warto wspomnieć również o tkaninach Carlo Riva, które są bardzo rzadkim towarem. Niektóre z ich tkanin powstają jeszcze na maszynach z 1910 roku, a po wyprodukowaniu są chowane na okres jednego roku, by dojrzeć jak dobre wino, po czym wypuszczane są na rynek w limitowanej ilości. Carlo Riva należy do firmy Fermo Fossatti. Z powodu używania starszych i wolniejszych krosn tkaniny Carlo Riva są znacznie węższe (ok. 75 – 95 cm szerokości przy 150 cm standardowych tkanin). Powoduje to konieczność użycia większej ilości tkaniny do produkcji. Niewielką część produkcji tkanin Carlo Riva przeprowadza również Bonfanti Tessuti – firmy rozdzieliły się w 1995 roku.

Testa i Alfatex. Obie fabryki znajdują się w Romentino, w Piemoncie.

Do innych producentów tkanin na koszule można zaliczyć: GDA Spa – z racji siedziby nad jeziorem Como specjalizują się w jedwabiu, a w 2003 roku uruchomili linię GDA Shirty. Koszule nie są w centrum ich produkcji, dlatego jedynie o nich wspominam.

Teseo

O jakości  i ręcznym szyciu

Nie będę wspominał w co drugi zdaniu o najwyższej jakości, przywiązywaniu wagi do detali i wykończeń, sile szycia ręcznego. Są to słowa, które nic nie mówią. Ogólniki, które puszczamy mimo uszu. Łatwo się rozczarować legendarną marką koszul, z której wychodzą nitki lub która źle się prasuje. Niestety – produkt doskonały nie istnieje. Trzeba nastawić się na to, że zawsze znajdziemy jakąś wadę – mniejszą lub większą.

Na internetowych blogach możemy znaleźć liczne poradniki o tym jak rozpoznać koszulę dobrej jakości. Mowa w nich o wyjmowanych fiszbinach, dzielonym karczku, dolnym trójkącie łączącym przód i tył koszuli, gęstości ściegu i różnych metodach wszywania guzików, które mają chronić przed ich wypadnięciem. Są to niezwykle przydatne wskazówki, które pozwalają nam ocenić jakość koszuli, ale nie są absolutnie jedynymi słusznymi. Koszula dobrej jakości nie musi wcale posiadać wszystkich wymienionych powyżej elementów, a wystarczy, że ograniczy się do najważniejszych – gęstości ściegu, tkaniny i dopasowania. Nic nam bowiem po dzielonym karczku czy mocno przyszytych guzikach, jeśli nie jesteśmy w stanie wyprasować koszuli lub obciera nas materiał przy szyi. Funkcjonalność i wygoda powinny być zawsze najważniejszymi wyznacznikami jakości.

Włosi dość otwarcie chwalą się tkaninami, z których korzystają. Podobnie jak reszta firm chwalą się bawełnami two – ply (doppio ritorto), które zdecydowanie wyróżniają się jakością. Są mięsiste, niezwykle przyjemne w dotyku oraz nie gniotą się tak jak zwykłe bawełny. I tak bardzo popularne są oznaczenia 120/2, 180/2 czy nawet 300/2. Pierwsza liczba oznacza grubość włókna – im włókno jest cieńsze, tym większa jest liczba. Oczywiście im wyższa liczba, tym droższa tkanina i koszula. Zaś „2” to właśnie doppio ritorto. Więcej na ten temat we wpisie dotyczącym MTM, który ukaże się w listopadzie. 

Koszule ręcznie szyte (fatte a mano) nie oznaczają w pełni ręcznej roboty. Jest rzeczą niespotykaną, by znaleźć koszulę, która w całości jest ręcznie robiona, a zatem zwrot „koszula ręcznie szyta” jest raczej pewnym skrótem myślowym. O ręcznym szyciu niektórzy producenci uwielbiają mówić, gdy tylko igła dotknie tkaniny, inni zaś wychwalają ręczną robotę swoich produktów podczas gdy jedynym takim elementem jest przytwierdzenie przez pracownika etykiety producenta w końcowej fazie produkcji. Istotne jest zatem umiejętne połączenie szycia ręcznego z mechanicznym – mechaniczne szycie wzmacnia koszulę w kluczowych miejscach, zaś ręczna ingerencja zwiększa elastyczność tam, gdzie jest to niezbędne.

„Fatto a mano” odnosi się w głównej mierze do 6 – 8 elementów koszuli. Są to: rękaw koszuli (il giromanica), kołnierz (il collo), trójkąt u dołu koszuli zwany mouche lub klinem (triangolino, mosca),  rygielek nad mankietem (sigillotravetto), guziki z masy perłowej wszywane metodą na kurzą stopkę (i bottoni di madreperla alla zampa di gallina), szew naramienny (il quarto di spalla), plisa (il cannoncino), dziurki od guzików (le asole).

Niektóre firmy (np. Kiton, Larusmiani) mówią o 12, 17 czy nawet 25 ręcznych etapach produkcji koszuli. Wtedy właściwie musimy liczyć ręczny wykrój każdego z elementów koszuli, ręczne stębnowanie mankietów i kołnierza (czasami marki oferują dodatkowe mankiety lub kołnierz), zaszewki, haftowane inicjały, kieszonkę na piersi, a może i nawet finalne przeprasowanie koszuli…

Teoria mówi, że każdy z tych elementów, jeśli przyszyty ręcznie, odgrywa bardzo ważną rolę w komforcie noszenia koszuli. Czy jest tak w rzeczywistości?

  1. Il quarto di spalla,  the shoulder yoke – szew naramienny. Szyty ręcznie zapewnia większy komfort i lepsze ułożenie się koszuli na ramionach. Mechaniczne szycie powoduje napięcie materiału, które przy szyciu ręcznym nie występuje ze względu na luźniejsze i „miękkie” zszycie. Element, który może występować, ale nie musi, gdyż znacznie istotniejszą rolę dla mobilność ramienia odgrywa il giromanica.

Poniżej przykłady mechanicznego szwu naramiennego (dwa górne zdjęcia) i jego odpowiednika ręcznego (dwa dolne zdjęcia). Jak można zauważyć, mechaniczna ingerencja jest widoczna, bardzo wyraźna, gdyż szew jest regularny, zaś ręczne zszycie tej części koszuli jest nieregularne i nierzucające się w oczy.

 

2. Il collo, the collar – kołnierz. Element ważny ze względu na nieustanny kontakt z szyją podczas noszenia krawata. Być może niektórzy z was mają szczególnie wrażliwe szyje i materiał dociśnięty do skóry przez pół dnia powoduje znaczny dyskomfort. Osobiście u mnie nie zauważyłem różnicy w komforcie przy ręcznym szyciu a mechanicznym, ale wierzę, że jest to indywidualna sprawa.  Różnice czuć natomiast namacalnie, gdy przejedziemy ręką po kołnierzu. W koszuli ręcznie szytej kołnierz jest miękki, zaś mechaniczne zszycie chropowate.

U góry kołnierz szyty mechanicznie, u dołu kołnierz z ręczną ingerencją.


3) Il giromanica,the armhole – pacha, wszycie rękawa. 
 W teorii ręczne szycie ma zapewniać większą swobodę ruchu i elastyczność w miejscu, które jest najbardziej „mobilną” częścią koszuli. I rzeczywiście koszulę użytkuje się lepiej.
Koszulę szytą ręcznie można w pierwszej chwili rozpoznać po sposobie wszycia rękawa. Il giromanica ręcznie wszyta ma delikatne, ledwie widoczne przeszycia jedwabną nicią po zewnętrznej stronie. Często są one niewidoczne ze względu na tkaninę. Wystarczy jednak obrócić koszulę na drugą stronę i jeszcze raz popatrzeć na sposób wszycia rękawa. Od strony wewnętrznej zobaczymy wyraźne ręczne zabezpieczenie rękawa. Dodatkowo  można zauważyć, że pod pachą szew rękawa nie pokrywa się z bocznym szwem (nie idzie w jednej linii,pierwsze zdjęcie), co ma miejsce w koszulach szytych mechanicznie. Nieregularność to jedna z cech charakterystycznych ręcznych wykończeń.

Na pierwszych dwóch zdjęciach rękaw wykończony mechanicznie. Na pierwszym zdjęciu wszycie rękawa od zewnętrznej strony, na drugim szew widziany od wewnątrz. Na kolejnych trzech zdjęciach rękaw wykończony z użyciem igły i nici. Na pierwszym zdjęciu rękaw od zewnętrznej strony, na kolejnych dwóch od wewnątrz.

Ps. Pisząc o ręcznym wszyciu rękawa mam na myśli jedynie jego ścieg bliższy korpusowi. Ten od zewnętrznej strony jest zawsze traktowany maszynowo. Widać to na ostatnim zdjęciu. Jest to konieczny proces, gdyż w przeciwnym razie koszula zacząłaby się marszczyć i źle układać już po paru założeniach ze względu na poluzowanie się nici. Pamiętajmy, maszyna ma wzmacniać materiał, zaś nić i igła zapewniać komfort i elastyczność.


4) Guziki z masy perłowej wszywane metodą na kurzą stopkę – O tej metodzie zwykło się mawiać, że jest niezawodna, zapewniając wieczne trzymanie się guzika. Nie wiem, czy guzik będzie trzymał się na amen, ale z pewnością jest to bardzo trwała metoda i guzik faktycznie nie powinien odpaść. Jest to zatem bardzo praktyczny element koszuli.

Pozostałe elementy pełnią rolę dekoracyjno – estetyczną. Mouche ma w zamierzeniu wzmacniać tkaninę u dołu, zapobiegając jej odpruciu na szwie bocznym łączącym przód i tył koszuli, ale jeszcze mi się nie zdarzyło, by w koszulach uszytych mechanicznie pruł się materiał w tych miejscach. Travetto ma odpowiadać za lepsze osadzanie się mankietów na nadgarstkach, ale jego rola sprowadza się jedynie do waloru estetycznego, który pomaga odróżnić koszulę uszytą ręcznie od tej zwykłej. To samo odnosi się do ręcznie wykańczanych dziurek i plisy.

Travetto – rygielek nad mankietem

Nie chodzi wcale o negowanie istnienia tych mniej znaczących elementów. Chodzi raczej o to, by być świadomym, że są rzeczy priorytetowe, które spełniają praktyczną funkcję i rzeczy estetyczne, które marketingowo koloryzuje się. Estetyczne dodatki zwiększają ilość czasu potrzebną do uszycia koszuli, tym samym zwiększając jej wartość.


Włoski rynek koszul w pigułce

Mówi się, że Polacy to wieczni narzekacze. No to spójrzcie na Włochów. Ci to dopiero lubią narzekać… Ale mają swoją powody, bowiem włoski rynek odzieżowy jest w permanentym kryzysie. Wpływ na to miało nie tylko wejście do strefy euro (nie znam ludzi, którzy pochwalają ten pomysł), ale przede wszystkim ogólne pogorszenie się warunków prowadzenia firmy we Włoszech. Spadło zapotrzebowanie na koszule wysokiej jakości, sieciówki zagarnęły większość rynku, tym samym stopniowo zaczęła spadać liczba zamówień i kolejne źródła dochodu wysychały. Sporo małych firm koszulniczych musiało zwinąć interes, ewentualnie zdecydować się na sprzedaż marki. Inne starają się radzić sobie w inny sposób. Tworzą scentralizowane grupy, którymi łatwiej jest zarządzać (np. Giemme Corporate Group, Inghirami, DelSiena, Incotex) lub definitywnie porzucają ideę rozwoju biznesu we Włoszech i skupiają się w całości na rynkach zagranicznych, gdzie Made in Italy jest zdecydowanie bardziej cenione.

Źródło: http://www.bagutta.net/

Większe firmy mają problemy, ale problemy ekonomiczne najbardziej uderzają w maluczkich. Swego czasu Corriere della Sera opublikował artykuł według którego wynikało, że w latach 2000 – 2010 zamknięto około 400 rzemieślniczych zakładów (botteghe artigiane, storiche) z wielkimi tradycjami w samym Rzymie. Z ulic zniknęły zakłady stolarskie, złotniczne, zegarmistrzowie, pracownie krawieckie itd. Dane te niewiele poprawiły się po 2010. Podobne wygląda sytuacja w Mediolanie. Decydująca rolę odgrywają ciągły kryzys tego sektoru, regularne podwyżki czynszów oraz brak chętnych do ręcznej pracy.

Z drugiej strony…

Niech was nie zmyli nic nie mówiącą nazwa firmy lub jej niewielki rozmiar. Może okazać się, że ma ona silne korzenie i tradycję ręcznego szycia, które poprzez passaparola (pocztę pantoflową) doszły do uszu największych tego świata. I tak malutka firma o anonimowej nazwie może szyć dla papieży (np. Mazzarelli, Briccetti), inna zaś może pochwalić się zaopatrywaniem w koszule największe i najbardziej znane marki (np. Bagutta dla Armaniego, Vicenzo di Ruggiero czy Paolo Reggini dla Valentino), kolejne goszczą w swoich progach polityków z pierwszych stron gazet (np. Emmanule Maffeis, Marol Bologna, Luigi Borrelli, Battistoni, G. Inglese).

Każdy stara się jakoś rzepkę skrobać. Włoskie koszule największym powodzeniem cieszą się w Stanach Zjednoczonych, Japonii oraz Korei Południowej, bogatszych krajach arabskich, względnie w Niemczech (których marki masowo kopiują Włochów), Szwajcarii.

Przeważająca większość włoskich marek posiada w swojej ofercie usługę MTM. Jest to dosyć świeża sprawa i stanowi raczej dodatek do podstawowych kolekcji. Dlatego też nie są one specjalnie rozwinięte i mają podstawowe możliwości. Z drugiej strony, ilość zmian  w koszuli jest mocno ograniczona. W usłudze MTM (szczególnie w przypadku zamówień online) nie warto wystosowywać specjalnych żądań odnoszących się do konstrukcji koszuli i detali (np. wyższy kołnierz i szersze wyłogi, glębokość pachy)  Z reguły pozostaną one puszczone mimo uszu (w myśl zasady – nie będziesz uczył ojca dzieci robić), zostaną źle zrozumiane lub ich wykonanie nie będzie satysfakcjonujące. Trzeba również pamiątać, że MTM to nie bespoke i efekt końcowy nie musi/ nie będzie idealny, szczególnie jeśli mamy problematyczną sylwetkę (o czym często nie wiedzą sami zamawiający).


Włoskie marki koszul

Xacus (1956, San Vito di Leguzzano, Wenecja Euganejska). Jedna z najlepiej funkcjonujących firm koszulniczych we Włoszech. Świetnie opanowali współczesne zasady marketingu. Stale współpracują przy medialnych projektach, ubierając telewizyjnych celebrytów (projekt Xacus Gusto i czołowi kucharze włoskiego MasteChief), równocześnie dbając o swoje media społecznościowe. Bardzo ważnym elementem w ich stategii jest sprzedaż online. Teoretycznie nie powinno to dziwić, ale większość włoskich firm koszulniczych nie rozwija tego elementu ze względów na brak odpowiedniego zaplecza finansowego.
W planach jest otwarcie pierwszego sklepu monobrandowego w Mediolanie. Wstępnie mówiło się o drugiej połowie 2017 roku, ewentualnie w pierwszym kwartale 2018r.
Marka ma sporo linii i modeli do wyboru. Black Label – klasyczne propozycje do biura i garnituru. Beluga Washed – nieformalne koszule o ciekawych wzorach. Miękki kołnierzyk i mankiety. Głównie są to koszule dżinsowe, z drukowanej bawełny, flanele. Classic Wash – coś pomiędzy dwoma poprzednimi liniami. Cały czas z miękkimi i dosyć wąskimi kołnierzykami. Do bardziej sportowych garniturów. White Label – tylko modele slim fit, a wśród nich koszule z dodatkiem stretchu. Kołnierzyki wąskie, a sama linia bardzo młodzieżowa. Travel shirt – koszule mniej gniecące się, ewentualnie łatwe w prasowaniu. Evening – na najbardziej formalne okazje. Koszule na spinki, z krytą plisą, ewentualnie śliniaczkiem.

Źródło: http://www.xacus.com

Na osobną uwagę zasługuje usługa My Concept. To oferta MTM, gdzie mamy możliwość personalizacji naszej koszuli. Opcji nie ma tutaj dużo, jest ich zdecydowanie mniej niż wśród innych włoskich marek. Wybierać można spośród 12 rodzajów kołnierzy, które różnią się wysokością, konstrukcją i grubością. Można wybierać spośród ok. 200 tkanin. Inicjały można wyhaftować na koszuli lub wyryć na guzikach z masy perłowej. Odstraszającą opcją jest możliwość wyboru nici obszywających dziurki.  Koszula jest gotowa w ciągu 12 dni. Opcja jest dostępna przez internet lub w sklepach oferujących koszule tej marki.
Korzystają z tkanin od Cotonificio Albini, Thomas Mason (wśród nich Giza 87), Testa, Canclini, Tessitura Monti, Liberty London.

Bagutta (1975, Mediolan / Arcore/ Bergamo). Należy do grupy CIT (Confezioni Italiane Tessili), która ma pod sobą również marki Cit Luxury 1939 i Robert Friedman. Obecnie marka znajduje się w 2 letniej fazie renowacji. W zeszłym roku pojawił się nowy dyrektor handlowy (Mario Stefano Maran z Pantaloni Torino, a wcześniej Boglioli), marka nawiązała współpracę z Alessandro Squarzim, odnowiony został sklep w Mediolanie (Via San Pietro all’Orto). Nowy dyrektor ma sprowadzić większość produkcji z zagranicy do starej siedziby w Arcore. Do końca 2017 mają rozwinąć swój serwis „Su Misura”, ale na razie nie znam jego szczegółów. Swego czasu, gdy za sterami siedział założyciel marki Pino Gavazzeni, dla Bagutty koszule projektował sam Giorgio Armani. I robił to przez 12 lat. Przez wiele lat firma produkowała koszule dla innych (w tym właśnie dla Armaniego), obecnie skupia się na wmocnieniu swojego brandu. Stałym klientem jest m.in. były premier Włoch, Matteo Renzi.

Źródło: http://www.bagutta.net

Ingram 1949 (Sansepolcro, Toskania). Jest to bardzo uznana marka koszulowa należąca do Grupy Inghirami (m.in. Fabio Inghirami, Reporter, Capri, Pancaldi, SanRemo Moda Uomo). Rozwój grupy rozpoczął się właśnie od koszul. Chwalą się, że jako pierwsi we Włoszech wyprodukowali koszule non – iron, dzięki zastosowaniu tkanin z elanobawełny. Dziś zastosowanie tej mieszanki nie jest powodem do dumy, ale kiedyś takie koszule były faktycznie bardzo popularne nie tylko w Polsce, ale również we Włoszech.
Oferta MTM istnieje od 1998 r. Koszula może być gotowa do odbioru w ciągu 7 dni. Do wyboru mamy 9 różnych rodzajów kołnierzyków, 7 typów mankietów i standardowe akcesoria. Do wyboru są tkaniny od Albini, Canclini i Tessitura Monti. Produkują we Włoszech, w Chinach oraz Bułgarii.

Emanuele Maffeis 1958. Miałem przyjemność poznać te koszule w ich skromnym showroomie w centrum Mediolanu. Pamiętam, że byłem pod wrażeniem ich oryginalności, jakości bawełny, którą czuć w ręce (co się rzadko zdarza) i szerokiemu wyborowi spośród mniej formalnych modeli. Szczególnie mądrze mają rozwiązaną kwestię MTM, gdzie nie stawiają klienta przed koniecznością wyboru koszuli, która ma np. 9 ręcznych wykończeń, i przez co cena automatycznie rośnie, ale dają możliwość wyboru ilości ręcznych wykończeń, dzięki czemu klient może ograniczyć się do najbardziej kluczowych elementów, przy okazji zostawiając klika euro więcej w kieszeni. Za sterami firmy jest Paolo Maffeis razem ze swoją żoną.
Ubierają m.in. byłego prezydenta Francji Nicolasa Sarkoziego.

Źródło: http://www.emanuelemaffeis.it/

Źródło: http://www.emanuelemaffeis.it/

Marol Bologna (1959, Bologna) Manuela Vignudelli z powodzeniem prowadzi jedną z bardziej prestiżowych marek na włoskim rynku. Manuela dba o styl i projekty kolekcji, opierając się na doświadczeniu, które przekazała jej matka. Produkcja odbywa się w tradycyjny sposób, jak zapewniają właściciele, właściwie bez zmian od założenia firmy. Za proces produkcyjny odpowiadają prawie tylko kobiety, które mają bardziej delikatne dłonie, i tym samym są bardziej precyzyjne w swojej pracy. A precyzja jest bardzo ważna, gdyż właściwie wszystkie etapy wykroju są wykonywane ręcznie, nawet wyrobienie dziurek na guziki. Potem następuje tradycyjny etap wymieszania ręcznego szycia z maszynowym, gdzie najbardziej newralgiczne elementy przyszywane są ręcznie, zaś reszta pozostawiona jest maszynom.
Korzystają z prestiżowych tkanin i producentów. Są bawełny egipskie i karaibskie, Sea Island, jest legendarny Carlo Riva. Koszule charakteryzują się wyśmienitą gęstością ściegu, jest to 13 nakłuć na centymetr, czyli naprawdę rzadko spotykana nawet w najbardziej luksusowych koszulach. Ich koszule nosili Nelson Mandela, Clint Eastwood czy Pierce Brosnan. Obecnie coraz więcej władzy oddawane jest w ręce Bo Yanga, nowego współwłaściela.
Marol („Ma” – Manuela, „ro” – Rosanna, matka Manueli, „l” – Luciano, ojciec Manueli)

Fray (1962, Bolonia) Lucia Pasin otworzyła swoje pierwsze atelier w historycznym centrum Bolonii.
Średnio w koszulach Fray występuje 4-6 elementow szytych ręcznie (patrz koszule Giampaolo). Uwagę zwracają szerokie wyłogi kołnierzyków, które nie są łatwe do znalezienia nawet wsród włoskich firm. Klasyczna linia koszul Fray uważana jest za jedną z najdroższych koszul RTW na włoskim rynku. Niektórzy nawet uważają, że RTW od Fraya są lepiej wykończone niż niejedna koszula bespoke. Cała struktura firmy znajduje się w Casalecchio di Reno, niedaleko Bolonii.

G. Inglese. O Angelo Inglese zrobiło się głośno, gdy uszył koszulę, którą książę Wiliam założył w dniu swojego ślubu, a następnie przygotował koszulę dla Donalda Trumpa, którą ten ponoć miał założyć w dniu składania przysięgi prezydenckiej. Właściciel wspomina o 25 ręcznych etapach szycia. Są to jedne z najdroższych koszul na włoskim rynku. I nie pochodzą z Mediolanu czy Rzymu, lecz z malutkiej miejscowości w Apulii, Ginosy, w prowincji Taranto. To w tym miejscu Pier Paolo Pasolini nakręcił „Ewangelię według Mateusza”. Pracownia została założona przez dziadków Angelo. Jak opowiada właściciel, w 2011 roku do ich sklepu wpadło dwóch młodych mężczyzn z Anglii, którzy po wyjściu zadzwonili i przedstawili się jako przyjaciele księcia Wiliama. Od tej pory prowadzono rozmowy na linii Ginosa – pałac Buckingham. Sam Wiliam nie odwiedził pracowni, jego wymiary zostały przesłane po zaakceptowaniu odpowiedniej tkaniny. Po tym wydarzeniu chciano wręcz odkupić markę G.Inglese i to za niemałą sumę. Angelo nie mógł jednak tego zaakceptować, trzon firmy bowiem składa się również z jego matki, żony i siostry. Oprócz nich w zakładzie pracuje 10 specjalistów, którzy do tej pory korzystają z  kultowych maszyn Singera na pedały. Kto jeszcze był klientem G. Inglese? Choćby Carlos Slim, do niedawna uważany za najbogatszego człowieka na świecie czy połowa japońskiego rządu.

Przykład sukcesów G. Inglese bierze się oczywiście z jakości oferowanego produktu, ale być może znacznie ważniejszym czynnikiem jest networking. Umiejętność nawiązywania kontaktów, szukania nowych klientów, dochodzenia do decyzyjnych osób, które jednym telefonem mogą zapewnić zlecenie choćby od samego prezydenta Stanów Zjednoczonych – to prawdopodobnie decydujące kompetencje właścicieli małych i średnich biznesów odzieżowych we Włoszech. Wśród takiej konkurencji ciężko jest się wyróżnić, gdyż produkty są zbliżone do siebie pod względem dopasowania, jakości wykonania i użytych materiałów.

Santillo 1970. Marka z Calabrii, które swoje korzenie ma w Neapolu. Pierwsze koszule szyła w domu babcia obecnych właścicieli. Obecna firma powstała po przeprowadzce do Catanzaro.

Camiceria Primate (1985, Andria, Apulia). Założycielem jest Antonio di Bari. Ma pod sobą marki FreeMan, Primate, Antonio di Bari, Seeker Grove.

Camiceria Mazzarelli (1960, Castellana Grotte, Bari) . Mają czym się chwalić. Swego czasu Papież Benedykt XVI zamówił sobie u nich 3 koszule szyte na miarę. Historia zaczyna się w latach 60. XX w. kiedy Marino Mazzarelli zaczął szyć pierwsze koszule dla siebie i swoich znajomych z wojska, używając do tego spadochroniarskich resztek. Obecny capo, Domenico Mazzarelli ciekawie opisuje subtelną różnicę pomiędzy neapolitańską a apulijską tradycją szycia koszul. Neapol stał się miejscem innowacji konstrukcyjnych, o których wielokrotnie wspominałem, zaś Apulia była bardziej skromna w swoich koszulowych początkach. Koszule były szyte w domu, głównie dla własnej rodziny. Zaś uprzemysłowiony Mediolan od razu ruszył z kopyta, wykorzystując maszyny i zaopatrując rynek mody z wybiegów. W Apulii koszule ręcznie szyte były często wręczane jako prezent ślubny.

Inne:

Camiceria Taccaliti i Gmf965 

Dickson Camicie (1947, Andria, Apulia). Firma mocno związana ze Stanami Zjednoczonymi.

Frontiniano (1982, Turyn)

Acis Camiceria (1963, Padova). W rękach rodziny Broggin. Na początku współpracowali m.in. z Yves Saint Laurent, Ferre’ czy Missoni. Skupiają się na produkcji regionalnej i krajowej. Całość produkcji odbywa się w Padwie.

Alea (1952, Savignano sul Rubicone, Emilia Romania).  Koszule casulowe, mnóstwo printów i odważnych wzorów. Obecnie w rękach młodszego pokolenia rodzin Maremonti i Onofri.

Viben i Altemflower (1957, Sala Consilina, Kampania). Zarządzane przez rodzinę Benvenga. Koszule sportowe, z miękkimi kołnierzykami, sprane, z łatami na łokciach.

Giemme Brand Corporate (Pontevico, Brescia / Lombardia. Marki: Caliban Camiceria, Guglielminotti Milano, Le Sarte Pettegole, Tintoria Mattei, DNL, New England Trademark). Do najbardziej rozpoznawalnych należą pierwsze dwie i Tintoria Mattei. Zaczęło się od pracowni Giemme, która specjalizowała się w koszulach. Z czasem rodzina Cattina zdecydowała się poszerzyć swoją koszulową ofertę. Caliban Camiceria narodził się w 1979r. Są to głównie koszule sportowe i non – iron. Jest też standardowa oferta MTM. Guglielminotti Milano to przede wszystkim klasyka gatunku, zaś Tintoria Mattei to znowu całkowity casual.

Carrel  (1958, Pederiva,Veneto) i DelSiena (Sansepolcro, Toskania) . Od 2006 r tworzą jedną grupę – DelSiena. Jeszcze parę lat temu marka Carrel miała olbrzymie problemy finansowe i była bliska upadku. W

Lorenzini – marka z tradycjami. Założona została w 1920 roku, ale obecnie jest w stanie zawieszenia. Na początku 2015 oficjalnie ogłoszono upadłość.

Neapol i Kampania

Jesteśmy w Neapolu i jego okolicach. To miasto, które jak wiele włoskich miast, ma swoje symbole. Pizza Margherita, Pulcinella, dumający Wezuwiusz, którego lepiej nie drażnić, o czym dobrze wiedzą Pompeje. Wąskie uliczki centro storico z rozwieszonym praniem nad głowami przechodniów, niesłychany zgiełk, uliczni grajkowie nucący „Caruso”, którzy ciągle zagłuszani są przez ryk przejeżdżających skuterów. Skrzepnięta krew św. Januarego, która 19 września zmienia się w płynną postać. Wiele tego jest. Nieco na uboczu, w zaciszu starych kamienic tętni krawieckie życie. Wiele ścian kryje za sobą większe i mniejsze pracownie, wśród których multum specjalizuje się w szyciu koszul. Nie sposób zliczyć je wszystkie, a nawet większość pozostaje poza naszym zasięgiem. Skupmy się więc w pierwszej kolejności na markach większych, które pochodzą z Neapolu i jego okolic.

Włosi bardzo cenią sobie koszule Barba. Od blisko 50. lat firma specjalizuje się w koszulach, choć obecnie od paru lat dysponuje także pełną ofertą. Kiedyś  Antonio Barba prowadził małą pracownie na Corso Secondigliano, gdzie szył … piżamy. Dziś firmą zarządza trójka jego dzieci (Mario, Raffaele i Giorgia), a siedziba znajduje się w Arzano, około 8km od ścisłego centrum Neapolu. Samo miasteczko jest strategicznym punktem na ekonomicznej mapie południa. Sporo tu firm papierniczych, telekomunikacyjnych, obuwnicznych i tekstylnych. W.g książki Roberta Saviano „Gomorra”, to właśnie w tym mieście zostało uszyte ubranie  założone przez Angelinę Jolie na oskarowej nocy w 2004.r. Swoją siedzibę ma tutaj m.in. Kiton.

Barba realizuje swoją produkcję w Arzano, natomiast rzeczy kaszmirowe zlecane są wyspecjalizowanym firmom z Umbrii (gdzie siedzibę ma m.in. Brunello Cucinelli). Firma ma swoje 2 inne fabryki, które znajdują się w Vicenzy i w Perugii. Tam najczęściej produkowane są spodnie i dzianiny. Koszule wychodzą jednak zawsze z Arzano, gdzie firma realizuje również ok. 150 koszul na miarę dziennie. Każdy pracownik jest wyspecjalizowany w konkretnych częściach tworzenia produktu. Jeden specjalizuje się w przyszywaniu rękawów, inny odpowiada za kołnierz, a jeszcze inny skupia się tylko na obszywaniu dziurek na guziki. W poście poświęconym wizycie w fabryce Tombolini pisałem właśnie o tym podziale obowiązków. Zawsze na zmianie znajduje się kilka osób, które znają dodatkowe 2-3 kompetencje i w razie nieobecności lub choroby danego specjalisty są w stanie go godnie zastąpić bez narażenia firmy na opóźnienia w produkcji. Podobnie jest w Barba Napoli.

Źródło: http://shop.barbanapoli.com

Źródło: http://shop.barbanapoli.com

Wyjeżdżamy poza prowincję Neapolu. Jesteśmy ponad 30 km od Neapoli, w Carinaro. W tej mieścinie swoją aktualną siedzibę ma Finamore 1925 Napoli (kiedyś w San Giorgio a Cremano). Podobnie jak w przypadku większości innych firm z Kampanii, także Finamore wykańcza część swoich koszul za pomocą igły i nitki. Pomimo dystansu dzielącego firmę od samego Neapolu, firma utrzymała miasto w nazwie, głównie dlatego, że w przedwojennych czasach Carolina Finamore swój pierwszy zakład szyjący koszule otworzyła właśnie w centrum Neapolu. Obecnie jeden ze sklepów marki znajduje się na via Calabritto 16. Finamore posiada w kolekcji wiele linii koszul. Podstawowe 3 to Milano, Napoli i Tokyo. Napoli jest najbardziej klasyczną koszulą z 7 elementami wykańczanymi ręcznie, zaś Tokyo to casual w czystej postaci – kraty, jeans czy flanela.

Źródło: https://www.finamore.it

Jedną z najbardziej kojarzonych włoskich marek koszul jest Luigi Borrelli. Luigi pasję do krawiectwa odziedziczył po matce, która w 1928 założyła ekskluzywne atelier. Prawie 30 lat później powstała współczesna marka. Obecnie Luigi Borrelli nie zajmuje się jedynie koszulami – w ofercie są również krawaty, marynarki, spodnie czy perfumy. Nie da się jednak ukryć, że ich flagowym produktem są koszule. Ręka ludzka wykańcza 8 elementów (wspominam je powyżej). Zarządzający firmą Fabio Borrelli zwraca uwagę na metodę przyszycia guzików. Dziś prawie każda firma z Kampanii chwali się niezawodną metodą przyszywania guzików – la zampa di gallina. Tymczasem jej pomysłodawczynią miała być Anna Borrelli, babcia Luigiego. Samo wykonanie było na tyle proste, że znacznie ułatwiało pracę Annie, która zaczęła mieć problemy ze wzrokiem. Dziś Fabio reaguje alergicznie, jeśli ktoś inny chwali się wynalezieniem tej metody. Niektóre firmy zrezygnowały z używania tej nazwy, zastępując ją pojęciem giglio di Firenze, którego nazwa wzięła się od podobieństwa do herbu Florencji.

Po lewej la zampa di gallina marki Finamore, po prawej herb Florencji.

Do grupy Luigi Borrelli należy mniej znana marka Giampaolo. Warto jednak pamiętać, że pomimo utożsamiania Luigi Borrelliego i Giampaolo z Neapolem, siedziba firm znajduje się na drugiej stronie Włoch, bliżej Bari, czyli już nie w Kampanii, ale w Apulii. W Casamassima szyte są kolekcyjne koszule z głównej linii, ze sportowej linii Archivio oraz zamówienia MTM. Koszule Giampaolo mają 6 elementów szytych ręcznie. Więcej na temat marki znajdziecie tutaj.

Have you ever wondered how it is produced an handmade shirt?

Ti sei mai chiesto come nasce una camicia cucita a mano?

Opublikowany przez Giampaolo Camiceria na 19 stycznia 2016

W Neapolu słynna jest pracownia Anny Matuozzo.  To jedna z niewielu kobiet, która posiada pracownię swojego imienia. Prowadzi ją ze swoimi dwoma córkami, Simoną i Antonellą. Pracowała 23 lata dla Rubinacciego.
Na stronie internetowej możemy przeczytać, że koszulę Matuozzo bespoke wykonuje się w 21 dni. Wybrana tkanina jest zanurzana w gorącej wodzie na 12 godzin, następnie suszona i prasowana. Po takim ochrzczeniu przyszłej koszuli następuje proces najbardziej osobisty – tworzenie prototypu kołnierza. To właśnie tutaj następuje czas pierwszej przymiarki, podczas której zostają wprowadzana pierwsze poprawki.

Przed nami jeszcze wiele ruchów i decyzji – model koszuli musi zostać rozpruty, przyszywane są  poprawione rękawy, kołnierz, wykończenia dziurek, stębnowanie itd.  W międzyczasie następuje druga przymiarka. Na samym końcu wyhaftowane są inicjały i przyszywane są guziki z australijskiej masy perłowej. Jak widać, tych elementów i etapów szycia jest wiele, a większość z nich wymaga dużego skupienia i dbałości o detale – to właśnie dlatego koszule z elementami szycia ręcznego  lub w pełnym bespoke są tak drogie. Płacimy za czyiś wysiłek i czas – cena nie powinna zatem dziwić.

21 dni ma pewnie swoje wytłumaczenie marketingowe, ale do tej pory nie udało mi go bezpośrednio sprecyzować u samej właścicielki. Być może chodziło o 21 godzin Pani Anna jest jedną z najbardziej rozchwytywanych i opisanych mistrzów koszulniczych w całych Włoszech. Cieszy się sporym zainteresowaniem blogerów i często polecana jest na zagraniczych forach.

Jeżeli cały czas krążymy po ulicach Neapolu, warto zajść do Camiceria Piccolo. Pracownia ta ma dwie siedziby. Jedna znajduje się w Mediolanie, na Via Mercato 3, a w Neapolu na Via Chiaia 41. Jest to jedna z najbardziej znanych neapolitańskich ulic. Znajduje się w ścisłym centrum historycznym miasta. Przebywając w Neapolu nie sposób przegapić tej handlowej dzielnicy. Dziś firma znajduje się w rękach Salvatore Piccolo, który odziedziczył ją po ojcu, Sabatino.

Trochę zapomnianą marką jest Camiceria Vincenzo Di Ruggiero. Pracownia założona została w 1920r. i posiadała lokal na San Biagio dei Librai, w samym centrum Neapolu. Szyją i szyli dla innych brandów (kiedyś m.in. dla Valentino). Według ich strony koszula może mieć nawet 13 ręcznych passaggi.

Vanacore to firma, którą polecił mi Nicola Radano. Ich dokładny adres to Portici. Jest to stosunkowo mała firma, której marka nie jest tak popularna jak innych mistrzów z Kampanii. W koszulach Vanacore występuje średnio 9 ręcznych ingerencji. Oprócz standardowych 8 wspominanych wyżej, dochodzi również plisa. Dla mniej wymagających jest również dostępna opcja uszycia koszuli z jedynie 4 ręcznymi etapami.

Laboratorio Avino. Jesteśmy w San Giuseppe Vesuviano. Jak sama nazwa wskazuje znajdujemy się w pobliżu Wezuwiusza. Francesco Avino otworzył swoją firmę po zebraniu odpowiedniego doświadczenia w pracowniach Pirozzi, Dal Cuore i Panico. Zaczął od pełnej oferty sartorii, ale w 2005 zdecydował skupić się na koszulach. 8 elementów szytych ręcznie.

Massimo La Porta Świeży przykład na to, że wszystko zostaje w regionie. Massimo La Porta uczył się fachu pod okiem wujka,  Pina Borriello, a całkiem niedawno postanowił, że pora przejść na swoje.
Również w jego koszulach znajdziemy interesujące detale, o których warto powiedzieć. Mamy 12 ręcznych wykończeń. Rękaw koszuli przyszywany jest w sposób oddzielny (La manica spostata).

Camiceria VittoriaPracownia w ścisłym centrum Neapolu (Via Carlo de Cesare 18). Vittoria założyła pracownię w wieku 16 lat. Dziś prowadzi ją razem ze swoją córką, Francescą. Szyją m.in dla arystokratycznych rodzin Neapolu czy dla rodziny De Laurentiis, producentów filmowych i właścicieli klubu Napoli.

Satriano Cinque. Kolejna z firm, której właścicielka nie odziedziczyła biznesu po rodzicach, ale zdecydowała się przekuć pasję w biznes. Gabriella de L’Ero założyła biznes razem z Lucą Avitabile, który odpowiadał za stronę techniczną projektu. 8 klasycznych ręcznych ingerencji.

Luca Avitabile. W pewnym momencie odłączył się od Satriano Cinque, by móc więcej czasu poświęcić dla swoich męskich klientów.

Inne:

D’AvinoFrancesco Merolla Maria SantangeloCamiceria Borriello, Dei Borboni

Pracownia D’Avino.

Źródło: http://www.massimolaporta.it

Mediolan i Lombardia

Znalezienie większych marek koszulowych w Mediolanie nie jest wielkim problemem. Trudność zadania wzrasta jednak w przypadku małych pracowni, mieszczących się najczęściej na piętrze w kamienicy. Jeżeli lubimy spacery, darujmy sobie podróż po Mediolanie autem. Poruszanie się nim w centrum miasta nie jest frajdą i niebezpiecznie ociera się o głupotę. Wybierzmy opcję staromodną i polegajmy na swoich kończynach, ewentualnie dwóch kółkach. Wolne przesuwanie się po mieście umożliwi nam zadarcie głowy wysoko i dostrzeżenie piękna mediolańskich kamienic i zdobień fasad. Być może na niektórych domofonach lub w bramie dostrzeżemy tabliczkę ze znajomą marką  lub intrygującą nazwą.

Wiele większych i mniejszych firm  koszulniczych rozgościło się w stolicy mody. Jedną z bardziej kojarzonych jest Truzzi Milano (1890) Historyczna marka należy do grupy Saitt (Societa’ Anonima Industriale Trasformazione Tessuti), która ma pod sobą również znaną markę Mastai Ferretti. Sama grupa ma swoją siedzibę w San  Marino, zaś większość jej produkcji odbywa się w rumuńskiej fabryce. Po założycielce, Luigii Truzzi, firmę przejął Ferruccio Ballini. Truzzi swego czasu miało stanowić jedno z centrum męskiej elegancji w Mediolanie. Mieli jakoby uszyć piżamę dla Adolfa Hitlera, a koszule ich nosili członkowie brytyjskiej rodziny królewskiej. Wśród ręcznych ingerencji mamy m.in. il giromanica, quarto spalla, collo, mouche, le asole.


Camiceria Siniscalchi
rozpoczęła swoją działalność w latach 40. XXw. Podobnie jak inne pracownie koszulowe z tego okresu rozpoczynali od szycia piżam i bielizny. Dziś pozostają jedną z najbardziej renomowanych pracowni bespoke w Mediolanie. Po zakończeniu prac nad koszulą, klient zakłada ją 2- 3 razy, pierze i przychodzi do pracowni raz jeszcze, jeśli trzeba dokonać poprawek. Takie praktyczne podejście do tematu jest teoretycznie możliwe w każdej szanującej się pracowni, również jeśli składamy zamówienie online. Noszenie nowej koszuli przez cały dzień może bowiem ujawnić niektóre z jej konstrukcyjnych mankamentów, które czasami są niemożliwe do wyłapania w momencie przymiarki. Jeśli poprawki są konieczne, koszula zostaje rozpruta, dokonuje się zmian lub nawet wymiany danych elementów.

Strona internetowa pracowni jest najprostsza z możliwych, by nie powiedzieć prymitywna. Ujawnia jednak prawdę o małych pracowniach, które są znane dzięki swoim koszulom, a nie działalności marketingowej. Alessandro Siniscalchi i 5 pań pracujących w zakładzie skupiają się całkowicie na produkcie. Pamiętajmy, że takie drobne przedsiębiorstwa nie potrzebują wielkiej reklamy i współczesnych kanałów komunikacji z potencjalnymi klientami, gdyż w ich przypadku najlepiej funkcjonuje najstarsza metoda marketingowa – opinia przekazywana ustnie (passaparola). Często konkretna pracownia koszul czy spodni zostaje polecona przez krawców pierwszego frontu, czyli tych, którzy skupiają się na szyciu garniturów. Bo, jak mówi Alessandro Siniscalschi, przygoda bespoke często przypomina w pewien sposób łańcuch pokarmowy. Generalnie przygodę z szyciem rozpoczyna się od zamówienia pierwszego garnituru, zamawiając garnitur pyta się krawca o dobrego mistrza koszulowego, zaś u niego dopytuje się o namiary na szewca.
Sam Alessandro nie zachowuje się dla siebie tajemnic swego fachu. Jest często zapraszany do szkół i na uniwersytety, by móc dzielić się swoją wiedzą i prowadzić krawieckie kursy. Wśród klientów najwięcej jest Amerykanów, Szwajcarów i Niemców.

Źródło: http://www.siniscalchicamiciesumisura.com

 

Camiceria Ambrosiana 1950 Należy do klubu Botteghe Storiche Milano. Grupę złożona jest z firm rodzinnych, które działają ponad 50 lat na rynku. Pracownia i sklep znajdują się na Via Soncino 1. Jest to jedno z tych miejsc, które łatwo minąć podczas spaceru ulicami Mediolanu. Warto jednak zwracać na nie uwagę, gdyż za drzwiami takich lokali kryje się prawdziwa historia. Właśnie takie miejsca tworzą unikalny klimat, który Mediolan z pewnością ma, przynajmniej w centrum. Obecnie za sterami znajduje się czwarta generacja firmy – Alessandro Agostini. Głównymi klientami są mediolańscy przedsiębiorcy, zaś swego czasu stałym klientem był król Vittorio Emmanuele II.

Źródło: http://www.camiceriaambrosiana.com/

Źródło: http://www.camiceriaambrosiana.com/

Camiceria Clerici 1780 Kolejny mediolański punkt z dużymi tradycjami. Wcześniej nazywali się „Paolo Clerici” i znajdowali się na via Dante, zaś obecnie są o kilka kroków dalej, na via Santa Maria Segreta. Koszule to tylko część ich działalności, pozostałą stanowi bielizna, piżamy i akcesoria domowe.

Camiceria Olga Jedna z najbardziej znanych i najlepiej rozwiniętych pracowni w Mediolanie i północnych Włoszech.

Inne:

Camiceria Barone Camiceria Baldini 

Florencja

Florencja nie może się pochwalić tyloma mistrzami tego fachu jak Rzym, Mediolan czy Neapol. Przez znacznie mniejszą konkurencję (ale tylko w obszarze koszulowym) w mieście rządzą Leonardo Bugelli oraz Simone Abbarchi. Koszule tego drugiego właściwie nie mają ręcznych wykończeń, wyjątkiem jest ręczne obszycie dziurek. Dzięki temu jego koszule są tańsze od pozostałych marek, ale pomimo tego utrzymują wysoki poziom dzięki dopasowaniu i użytym tkaninom. Możecie to sprawdzić tu i tu. Poza tymi dwoma liderami we Florencji działa również Paolo Gennari 
Do niezwykle uroczych sklepów, gdzie również możemy zaopatrzyć się w koszulę RTW należą Piero Puliti oraz Camiceria Lorenzo.

Rzym

Wieczne Miasto jest naszym ostatnim przystankiem. Rzym nie jest pierwszym miastem, które przychodzi nam do głowy, jeśłi chcemy ubrać się we włoskie marki. Mnogość rzymskich atrakcji powoduje, że krawiecki kunszt wydaje się być nieco na uboczu. Tymczasem wystarczy zasięgnąć języka u konkretnych osób, by dotrzeć do wielu ukrytych miejsc. Ale zanim o nich, zacznijmy od symboli.

Rzymskie krawiectwo przeżywało rozkwit w latach 50. i 60. XXw. , kiedy do stolicy zjeżdżały największe gwiazdy Hollywood, by kręcić filmy w Cinecitta czy na ulicach miasta. W tym celu bywała tu elita aktorska ówczesnego kina: Charles Heston („Ben Hur”), Robert Taylor, Deborah Kerr i Peter Ustinov („Quo Vadis?”), a w latach 70. i później m.in. Francis Ford Coppola, Martin Scorsese czy Mel Gibson. Jak pisze Jarosław Mikołajewski w „Rzymskiej komedii:

„Czym było słodkie życie we Włoszech lat 50. i początku 60. XX wieku? Epoką, która działa się na oczach Felliniego i której nadał imię swoim filmem. Szczytem – jak mówi krytyk Giuseppe Scaraffia – podniecenia, które wybuchło po drugiej wojnie światowej, próbą odzyskania straconych lat. W kraju okaleczonym przez faszyzm, rozliczającym się z własną historią i teraźniejszością w poetyce neorealizmu, potrzeba odreagowania zbiegła się z olśniewającym, prawie masowym napływem amerykańskich sław. (…) Wzajemne przyciąganie amerykańskich i włoskich gwiazd oraz rzymskiej arystokracji przyniosło wybuchową mieszankę, która łatwo uderzała do głowy nie tylko bohaterom światowego życia, lecz również obserwatorom. (…) Kelnerzy bez zdziwienia obsługiwali aktorów z produkcji kręconych w nadtybrzańskim Hollywood, ubranych w tuniki i sandały. Szczyt, jak pisała Oriana Fallaci, następował około drugiej w nocy, kiedy intelektualiści kładli się spać, a nadciągały gwiazdy filmowe. Rossellini w ferrari. Raf Vallone w jaguarze. Anthony Quinn w mercedesie. Zza lśniących drzwiczek wynurzały się diwy, na najlepszej drodze do wyczynów niezapomnianego pijaństwa, jak Anita Ekberg czy Elisabeth Taylor (…)”

Skacowane gwiazdy, przed powrotem do Ameryki, nie raz pewnie korzystały z usług miejscowych mistrzów krawieckich czy szalały w nowo powstałych butikach w okolicach Schodów Hiszpańskich. Ówczesny luksus dziś nie jest już tak widoczny. Rzymska duma nieco przyblakła. Rzymianie, którzy wyjechali za chlebem, mówią, że obecne miasto jednocześnie się kocha i nienawidzi. Kocha, bo to ziemia ojczysta i lata dzieciństwa spędzone wśród wszechobecnej historii. Nienawidzi, bo nie jest to miejsce łatwe do  codziennego funkcjonowania. Jezdnie są pełne dziur, bezdomni i emigranci wylewają się na ulice i z każdym rokiem jest ich coraz więcej, zaś służby nic z tym nie robią. Kamienice  w centrum są zrujnowane i opustoszałe, a na ulicach walają się śmieci. No i porównajmy siłę ekonomiczną Rzymu z innymi stolicami europejskimi. Okazuje się, że Warszawa oferuje znacznie większe możliwości zawodowe niż Rzym. I potwierdza to każdy Włoch, z którym mam okazję porozmawiać.

Są jednak w stolicy takie miejsca, które starają się opierać topniejącemu blichtrowi Wiecznego Miasta. Wyruszmy więc sartorialnymi szlakami, które pewnie znane są wszystkim  rzymskim Jepom Gambardellom.

Na Via Condotti 61A znajduje się legendarny sklep Battistoni Roma. Właścicielem oficjalnym  jest Gianni Battistoni (pakiet większościowy należy jednak do dwóch innych Włochów), który dodatkowo pełni rolę przewodniczącego Stowarzyszenia Via Condotti, które zrzesza szefów lokali tej ulicy. Dziś marka oferuje total look, ale zasłynęła swoimi koszulami. W 1946 Gugliemo Battistoni otworzył pierwsze atelier koszulnicze, a firma od samego początku zdobyła rzecze stałych klientów wśród sfery VIP. Zakupy robili tu m.in. Gianni Agnelli, Luchino Visconti,  czy Marlon Brando. Dziś marka ma szczególne upodobanie wśród elity biznesowej i politycznej. Koszule lub krawaty Battistoni to stały element garderoby Billa Clintona, króla Jordanii i arabskich szejków. Karl Lagerfeld ma mieć w swojej szafie ponad 300 białych koszul Battistoni.  Oprócz samego sklepu w ofercie jest również usługa made to measure. Ostatnio otworzyli swoje podwoje w Londynie i Los Angeles.

Źródło: http://www.battistoni.com

Drugą znaną marką koszulową jest Caleffi  (1911). Sklep do 2016 roku znajdował się w strategicznym miejscu, tuż obok Piazza Montecitorio i pałacu o tej samej nazwie. To tam znajduje się Izba Deputowanych parlamentu Republiki Włoskiej. Na przełomie 2016 i 2017 sklep miał zostać przekazany w inne ręce (i zmienił adres, obecnie Via in Aquiro 71), ale nie są to informacje pewne. Być może wynikało to z faktu, że pierwsza lokalizacja była sporych rozmiarów, a w dzisiejszych czasach powoli przestaje to być opłacalne.  Zakupy robią tu czołowi włoscy politycy. Zasłynęli swoimi koszulami, a od lat 60. oferują total look. Kolekcja jest podzielona pomiędzy własne produkty (w znacznej mniejszości) oraz na rzeczy, które są tworzone we współpracy z m.in. Kiton, Ravazzolo, Herno, Sartorio.

Jesteśmy w dzielnicy Monti, a dokładniej na via Urbana 14a.  Tutaj swoją siedzibę ma Mimmo Siviglia  . Sklep i pracownia są bardzo niepozorne i łatwo minąć to miejsce, tym bardziej że witryna jest mała i nierzucająca się w oczy. Siviglia być może nie jest tak widoczny jak Battistoni, ale jego koszule są uważane w niektórych rzymskich kręgach jako szczyt ręcznego szycia.  Bardzo duży wybór tkanin od Carlo Rivy, co jest rzadkością wśród innych firm. Staram się o wywiad, więc jeśli się uda, tam znajdziecie więcej szczegółów.

FG Albertelli oraz La Camiceria di Piero (via di Pallacorda 1). FG Albertelli posiada w Rzymie aż dwa butiki, co jest pewnym ewenementem jeśli chodzi o niszowe włoskie marki. Na Piazza del Parlamento koncentruje się usługa MTM garniturów i koszul, zaś na Piazza Pitagora mamy już pełną usługę bespoke. Koszule RTW  i MTM przechodzą przez ręczne etapy (m.in. przyszycie rękawa,  obszycie dziurek, wykończenie szwu naramiennego). Korzystają z tkanin Alumo i Carlo Riva.

Pierwsza marka jest związana z drugą. Marka Albertelli została wykupiona od jej założyciela, Piera, ponad dziesięć lat temu. Obecnie jest w rękach dwóch przedsiębiorców. Blisko 80 – letni Piero ze względów zdrowotnych był zmuszony sprzedać swoją markę, ale bardzo szybko otworzył kolejną. Przy Piazza Firenze znajduje się jego nowa pracownia. Zgodnie z tekstem Fabia Attanasio stałym klientem marki ma być m.in. sam Valentino Garavani.

Nieco w cieniu znajduje się Paolo Regini. Mogą być tego dwa powody. Pierwszy to pracownia umiejscowiona w pewnej odległości od historycznego centrum (znajduje się w dzielnicy Monteverde Nuovo), zaś drugim powodem jest skupienie się na produkcji dla największych włoskich graczy. Wystarczy wspomnieć, że jego żoną jest Maria Grazia Chiuri, czyli obecna dyrektor kreatywna marki Dior.

Aktywnie działa Moreal. Jako jedyna marka z wszystkich tu wymienionych zdecydowała się na działalność w oparciu o franchising. Dziś mają 5 punktów w samym Rzymie.

Po dobrą koszulę można również  zajrzeć do Beauty di Bucci, Camiceria Bracci, Mario Calvo, Dan Roma, Filippo Camiceria, La bottega dell’artigiano Lucidi, Cordone 1956 . W Rzymie działa również Alberto Briccetti.  Nie jest stricte z Rzymu, bowiem siedziba i pracownia znajdują się w Palestrinie, maleńkiej miejscowości oddalonej od Rzymu o niecałe 40 km. Ostatnio realizowali zlecenie Lapo Elkanna.

Źródło: https://www.cordone1956.it