Włoskie buty, koszule i garnitury rządzą na światowych rynkach. Większość z nas jest w stanie wymienić kilka firm działających jedynie w sektorze obuwniczym czy koszulowym. Znacznie trudniejsze zadanie czeka nas przy próbie wyliczenia choćby trzech firm specjalizujących się w produkcji spodni. Czy najbardziej niedoceniany element garderoby jest silny we Włoszech?

I pantaloni italiani – włoskie spodnie nie są produktem eksportowym na taką skalę jak obuwie, garnitury czy koszule. Wynika to pewnie z faktu, że większość marek dysponuje pełną ofertą i nie widzi potrzeby przywiązywania szczególnej uwagi do tej części garderoby. Znacznie trudniejszą rzeczą są marynarki, które ze względu na elementy konstrukcyjne, mnogość materiałów czy różne kroje wymagają wielokrotnych prób i analiz, szczególnie na początkowym etapie istnienia marki. Podobna albo i większa skala skomplikowania odnosi się do butów. Tym samym spodnie są odstawione gdzieś z boku, mają charakter uzupełniający.

Większość marek specjalizujących się w spodniach, oprócz posiadania własnych kolekcji, szyje także dla większych firm, które oferują total look. Najczęściej korzystają z tej podwykonawczej możliwości neapolitańscy giganci. Współpracę ułatwia (albo i nie) posiadanie znajomości w tym światku. Większość firm to rodzinne biznesy prowadzone przez kolejne generacje, pozostałe zostały założone przez bardziej rzutkich i ambitnych byłych pracowników m.in. Kitona, Rubinacciego czy Attoliniego.

15 marek godnych uwagi

Turyn to piękne miasto, które słynie z czekolady, kawy Lavazza i rodziny Agnellich, która wybudowała prawdziwą gospodarczą potęgę powojennych Włoch, samochodowego FIATa. To także miejsce pielgrzymek do jednej z najsłynniejszych i najbardziej kontrowersyjnych relikwii chrześcijańskich, Całunu Turyńskiego. Przynajmniej raz na tydzień miasto żyje meczami Juventusu i przede wszystkim AC Torino, bowiem to właśnie  kibice byłej drużyny Kamila Glika stanowią znaczną przewagę w  stolicy Piemontu. Swoją cegiełkę dokłada również sektor odzieżowy.

PT- PANTALONI TORINO

Rozpoznawalność marki wynika z obecności w 40 krajach świata, w ponad 400 butikach. Marka zarządzana jest przez grupę Cover 50 i rodzinę Fassino. Do głównych linii należą PT01 i PT05.
PT01 to kolekcja  spodni z klasycznymi krojami z sartorialnym duchem, ale innowacyjnym podejściem. Zbliżenie do tradycyjnego krawiectwa ujawnia się przez swobodniejsze przyszycie guzików i brak wewnętrznego haczykowatego zaczepu, który zastępowany jest guzikiem. Występują modele z nawiązaniem do neapolitańskiego krawiectwa, o czym poniżej.
W linii PTo1 występują projekty Ghost Project i Forward. Ghost Project to spodnie wykonane przez chcących zachować anonimowość projektantów, które krążą wokół tradycyjnych tkanin (bawełna, wełna), ale wyróżniają się fakturą i wzorem. Forward zachowuje główną charakterystykę linii PTo1, ale materiały są specjalnie sprane i barwione, nadając spodniom wyglądu nieco vintage.
PT05 to  przede wszystkim denim i spodnie „cinquetasche”, czyli z pięcioma kieszeniami.
PT Bermuda – to kolekcje PT01 i PT05 w krótkich wersjach.

Do ostatnich projektów godnych uwagi należy kolekcja Traveller sprzed 3 lat, czyli linia spodni z większą niż zwykle ilością stretchu, zwiększoną odpornością na zagniecenia i właściwościami przeciwdeszczowymi.

W ostatnich latach firma wprowadziła usługę Made to Order dla linii PT01. Jest to ukłon przede wszystkim w kierunku klientów z Azji, a w szczególności Japonii, która dla włoskich marek stanowi podstawowy rynek zbytu. Oprócz Japonii ważnym rynkiem są Stany Zjednoczone.

W mojej opinii chino PT Pantaloni Torino niczym nie wyróżniają się od innych marek. Znacznie ciekawsze są modele z kolekcji jesienno – zimowych z wełnianej flaneli, które mają oryginalne wzory i fakturę. Dużo osób chwali sobie wykończenie spodni PT, szczególnie po wewnętrznej stronie. Przywiązanie do detali jest z pewnością siłą tej marki.

Źródło: http://www.pt-pantalonitorino.it/

Źródło: http://www.pt-pantalonitorino.it/

 

EQUIPAGE

Firma z Castello di Casola (Terenza), niedaleko Parmy. Miałem przyjemność widzieć ich spodnie z kolekcji jesienno – zimowej i wiosenno – letniej w showroomie i byłem pod wrażeniem faktur tkanin, ich oryginalności i wykończenia. Są to niezwykłe spodnie, które z pewnością byście kupili. Polski rynek otwiera się na rzeczy ciekawe i oryginalne, które nie sposób znaleźć w sieciówkowych sklepach, więc być może również pojawi się miejsce dla takich marek jak Equipage. Z tego co wiem niektóre modele oferowała swego czasu Piazza Di Moda.

Firma prowadzi również projekt „CREATIVeconomy: Parma couture attrae Talenti Internazionali”, który wspiera zagranicznych studentów w tworzeniu ich pierwszych kolekcji.

 

BERWICH

Firma założona została w latach 70. XX wieku przez Michela i Annę Fumarolę.  Należy do grupy I. CO. MAN 2000, która ma za sobą produkcję spodni dla Burberry, Ferre’ i Les Copains. Spodnie z apulijskiej Martina Franca to mix różnych inspiracji. Kolekcje zimowe są przepełnione angielskim stylem – kratami, sztruksem i wełnami o dość dużej gramaturze. Wiosna – lato to głównie cienkie chinosy z charakterystycznym mikrowzorem. Zawsze w kolekcji znajdzie się miejsce dla wspomnianej tradycyjnej szkoły – zakładek  czy guzików na szelki.

Powrót do stylu retro widać właśnie  w najnowszej kolekcji wiosenno – letniej. Spodnie mają zakładki, guziki na szelki i boczne sprzączki do regulacji obwodu spodni w pasie.

Cała produkcja ma miejsce w Martina Franca, tkaniny zaś pochodzą przede wszystkim od producentów z Bielli. Jak zapewniał mnie Massimo Gianfrate, dyrektor kreatywny marki, Berwich skupia się na całkowitej produkcji Made in Italy oraz na inwestycjach w technologię produkcji . Coraz więcej widać w ich kolekcjach melanżów wełny, nietypowych mikrowzorów i spranych tkanin. Ponadto marka szykuje się do otwarcia monobrandu w Mediolanie i eksportu do Indii.

Źródło: http://www.berwich.com

Źródło: http://www.berwich.com

Źródło: http://www.berwich.com

BARONIO

Bardzo solidną marką są spodnie od Baronio. Marka jest znana głównie z działalności internetowej i współpracy z Mariano Di Vaio. Sama nazwa wywodzi się od słowa „Barone” – człowieka wolnego, później określano tym mianem człowieka z tytułem szlacheckim. Tak też Baronio pozycjonuje swoje produkty. Spory wybór różnego rodzaju spodni. Mamy proste, minimalistyczne i klasyczne modele, ale również bardziej charakterystyczne. Szwy mają czerwone nitki, gdyż jest to kolor tej marki. Posiada 4 główne linie: Classy, Dandy, Sporty i Supreme Luxury Denim.
W Polsce nieobecni, ale mają sklep internetowy.

Źródło: http://www.baronio.space/

Źródło: http://www.baronio.space/

BSETTECENTO

Bsettecento swoją główną siedzibę ma w miejscowości Nola, niedaleko Neapolu. Nie zajmują się jedynie spodniami, ale to właśnie one były ich pierwszym produktem. Pomimo że jest to młoda marka, to stale rośnie. Produkcja Made in Italy w całości skupiona pomiędzy prowincjami Kampanii – Avellino i Benevento. Kolejna z włoskich firm, która szczególną uwagę poświęca różnym technologiom barwienia, które pozwalają uzyskać unikalny kolor. W zeszłym roku zabrali się za rynek amerykański, wcześniej obecni w Niemczech, Szwajcarii, Austrii czy Japonii.

Źródło: http://www.bsettecento.com/

ROTA PANTALONI

Marka prowadzona przez braci. Są bardzo otwarci na klienta, bazując na ręcznych wykończeniach i sporej możliwości personalizacji spodni. Linia Sartoria pozwala na spore zmiany nie tylko w dizajnie spodni, ale również konstrukcji ( i nie mówimy tu koniecznie o usłudze MTM! ).

Źródło: http://www.rotasrl.com/it/index.htm

 

SIVIGLIA

Pomysł rodziny Bianchettich. Firma jest młoda, bo istnieje od 2006 roku, ale już zdołała rozwinąć swoją markę nie tylko we Włoszech, ale również w przyjaznej włoskim markom Japonii. Pomimo dużej konkurencji w świecie włoskiego denimu, do jednych z najlepiej sprzedających się modeli spodni należą klasyczne jeansy.

Źródło: http://www.siviglia.com/

Źródło: http://www.siviglia.com/

GTA Moda 

Pierwszy raz miałem okazję zobaczyć ich spodnie podczas zeszłorocznej wizyty w Mediolanie, gdzie przekonałem się o oryginalności tych spodni i porozmawiałem z liderami marki – Benvenuto Fasolo i Paolo Bastianello. Brakuje tego typu spodni na polskim rynku.

Marka wenecka o ponad 50 – letniej tradycji. Każdy model jest inaczej prany i barwiony. Szczególnie cieszą oko detale – wewnętrzna część pasa oraz kieszeni zrobiona jest z tkanin koszulowych, które różnią sie kolorem i wzorem w zależności nie tylko od modelu, ale również rozmiaru. Tym samym każde spodnie są unikalne.

Wełniane spodnie cargo z ściągaczami i rozporkiem na guziki? Dresowe spodnie z zakładkami? Niezwykły mix, który nie tylko jest oryginalny, ale niezwykle łatwy do zestawienia z klasycznymi elementami garderoby. Nie są to rzeczy łatwo dostępne. Jeśli szukacie czegoś innego, rzadko dostępnego, to jedźcie do Włoch lub Niemiec po spodnie GTA.

Źródło: http://www.gtamoda.com

Źródło: http://www.gtamoda.com

Źródło: http://www.gtamoda.com

Źródło: http://www.gtamoda.com

Źródło: http://www.gtamoda.com

Źródło: http://www.gtamoda.com

Źródło: http://www.gtamoda.com

 

BRIGLIA 1949

Źródło: http://www.briglia1949.com

Źródło: http://www.briglia1949.com

Źródło: http://www.briglia1949.com

CRUNA

Od 2010. Marka założona w odpowiedzi na ciągły gospodarczy kryzys we Włoszech. Tommaso Pinotti nie zdołał znaleźć satysfakconującej pracy po ekonomicznym kierunku, więc razem ze znajomym Andreą Gherlą zdecydowali się założyć własną  firmę spodniową. Początkowo chcieli skupiać się tylko i wyłącznie na spodniach, ale z czasem, gdy marka Cruna umocniła się na rynku, rozwinęli swoją kolekcję o koszule i marynarki. Nie chcą  jednak wprowadzać total looku.
Spodnie mają etykietę Made in Italy, ale z bardziej precyzyjnym dopiskiem „Made in via della Meccanica”, czyli z adresem, gdzie są szyte. Kieszenie są skośne (tasca america) lub a toppa, czyli nic innego jak z trzema bokami i czwartym z patką.

Źródło: http://cruna.com

Źródło: http://cruna.com

Źródło: http://cruna.com

 

VALENTINI

Malutka firma, która od ponad 50 lat skupia się wyłącznie na tworzeniu spodni od podstaw. Wśród ich kolekcji możemy znaleźć klasyki w kratę księcia Walii z wełny 120’S lub nawet 140’S, która waży ok. 260 gram. Do klasyki zaliczają się również spodnie ze sztruksu (velluto), z tweedu, mieszanek wełny z kaszmirem, jedwabiem lub lnem. Obecność we Włoszech może także skłonić do skorzystania z trudno dostępnej w Polsce letniej tkaniny seersucker, tzw. bawełny gofrowanej, która zdecydowanie ułatwia codzienne funkcjonowanie w upalne, włoskie lato.

Spodnie wykańczane są ręcznie i charakteryzują się krawieckimi detalami (przede wszystkim spodnie chino) – małą kieszonką na monety (taschino portamonete), kieszenie zakończone charakterystycznymi rygielkami, dziurki na guziki są obszywane ręcznie za pomocą igły i nici, szlufki są umacniane ręcznie od wewnętrznej strony pasa, a nie wszywane bezpośrednio do zewnętrznej strony tkaniny. Spodnie mają zawsze zakładki skierowane na zewnątrz (neapolitańska charakterystyka), zaś amerykańskie do wewnątrz.

Źródło: http://www.valentinipantaloni.it

Źródło: http://www.valentinipantaloni.it

Źródło: http://www.valentinipantaloni.it

GERMANO PANTALONI

Z Wybrzeża Amalfitańskiego (Salerno). Ich kolekcje tworzą spodnie o rzadko spotykanej fakturze i ciekawym wzornictwie. Są to jeansy w kratę, chinosy z gofrowanej bawełny lub przyciągającym uwagę mikrowzorem.

Źródło: http://www.confitex.com

Źródło: http://www.confitex.com

INCOTEX

Jest jedną z bardziej znanych marek włoskich poza granicami kraju. Wenecka firma istnieje od 1951 (należy do grupy Slowear), a założona została przez Carla Compagno, który obecnie prowadzi ją razem ze swoimi synami. Są to głównie spodnie sprane  i specjalnie barwione. Posiadają 4 główne linie: 1951, Archivio, Slacks i 5tasche. Od lat 80. cechą charaterystyczną ich spodni jest niebieska pętelka przy pasie spodni.
Szyli dla Burberry, Ermenegildo Zegnii czy Ralpha Laurena. Od 2016 oficjalnie nie współpracują już z żadną marką, skupiając się w całości na produkcji pod swoim szyldem. Grupa Slowear powstała na skutek poszerzenia swojej oferty o legendarne kurtki przeciwdeszczowe Montedoro i przejęcie większości udziałów producenta wełny z Bielli, lanificio Zanone. Od 1960 proponują również wykupioną markę koszul – Glanshirt. W ten sposób Slowear jest jednym z niewielu włoskich przedsiębiorstw z modowej branży, które budują swój potencjał ekonomiczny wykupując mniejsze marki, specjalizujące się w swojej niszy.
Nie produkują tylko we Włoszech, ale również w Portugalii i Rumunii.

VIGANO’

Firma, której opoką przez wiele lat był Antonio Vigano’, który z czasem oddał firmę we władanie swoim córkom. Obecnie Vigano’ ma 5 linii: 1959 na cześć roku założenia firmy – przeznaczoną do pracy biurowej. Dominują wełniane spodnie, ewentualnie z domieszką bawełny lub elastanu. Stanowią mocną podstawę smart – casualowej garderoby. Linia Relax to wełniane spodnie o klasycznych kolorach, z lekko obniżonym krokiem i wiązane w pasie sznurkiem. Coś w stylu połączenie komfortu dressu z elegancją linii 1959. Contemporary – spodnie baggy, z dodatkiem nylonu, zakładkami. 20050 – to przede wszystkim denim. VPI – tańsza linia i najbardziej rozwinięta. Zawiera w sobie właściwie wszystkie poprzednie linie.

Źródło: http://vigano20050.com

Źródło: http://vigano20050.com

Źródło: http://vigano20050.com

Źródło: http://vigano20050.com

Źródło: http://vigano20050.com

MICHAEL COAL

Młodziutka marka, bowiem działają raptem od 2010 roku. Od 2015 roku poszerzyli swoją ofertę o koszule, ale cały czas to spodnie są ich głównym produktem. Należy do grupy Germin Group SRL.

Są to nieformalne spodnie, wśród których dominują proste i klasyczne modele, raczej pozbawione zdobień i charakterystycznych wzorów.
Podczas tegorocznej edycji Pitti zaprezentowana została druga marka grupy – spodnie Not to be found (chino i jeansy) z zakładkami i nogawkami o szerokości 18cm.

Źródło: http://www.michaelcoal.com

Źródło: http://www.michaelcoal.com

Źródło: http://www.michaelcoal.com

MARCO PESCAROLO

Działają od 1999. Podobnie jak inne marki swoje działania skupiają przede wszystkim na zagranicznych rynkach (Japonia, Chiny, Rosja, USA).  Stawiają na jakość tkanin, co nie dziwi, gdyż żona Marca pochodzi z rodziny producentów tkanin. Jest to kolejna marka z okolic Neapolu, która stawia na mix szycia ręcznego inspirowanego regionalną tradycją i niezbędną przy kolekcjach RTW produkcją maszynową.
Są podwykonawcą dla bardziej znanych marek. Ich doświadczenie wykorzystuje m.in. Kiton, zlecając im większość swojej produkcji spodni.
Tkaniny: Trykotyna, gabardyna, wełna 14 micronów (wyłącznie  dla Kitona), mieszanki lnu, bawełny, kaszmiru, jedwabiu.
Detale: guziki z rogu bawolego lub Corozo (nasiona tropikalnej palmy z krajów Ameryki Łacińskiej).

Źródło: http://www.marcopescarolo.it/

Źródło: http://www.marcopescarolo.it/

Źródło: http://www.marcopescarolo.it/

Źródło: http://www.marcopescarolo.it/

Źródło: http://www.marcopescarolo.it/

Źródło: http://www.marcopescarolo.it/

ANTONIO BARBUTO

Antonio Barbuto (1939) całą swoją produkcję począwszy od wyboru tkaniny, poprzez projektowanie, wykrój i szycie, a skończywszy na wykończeniach, realizuje w swojej fabryce. W większości są to spodnie sportowe, z wstawkami z krokodylej lub waraniej skóry. Niektóre modele wydają się nieco przestarzałe, jeśli chodzi o wykończenia, ale taki już urok malutkich przedsiębiorstw.

ZANELLA 

Jeden z przykładów tego jak ciężkim biznesem jest rynek odzieżowy na całym świecie, a w szczególności we Włoszech. Włochy są potęgą odzieżową, ale w przypadku połowy marek można mówić o kolosie o glinianych nogach. Mam w głowie post na ten temat i pewnie taki wyląduje kiedyś na blogu. W 2008 roku Zanella rozgościła się w Stanach Zjednoczonych z wielkim hukiem. Wprowadzili się do wieżowca Coca – Coli w Nowym Jorku, gdzie zajęli powierzchnię z 29 biurami i 6 showroomami. W pewnym momencie firma (2015) została wykupiona przez amerykańska grupę Tengram, która ma już w swoim portfolio inną włoską markę – Luciano Barbera. W 2017 mowiło się o blisku 100 zwolnieniach i zamknięciu fabryki. Nie wiem jak dokładnie wygląda sytuacje tej marki.

Korzystają/ korzystali z tkanin producentów z Bielli, głównie są to Loro Piana, Zegna czy Trabaldo Togna.


Świat denimu

Denim jednoznacznie kojarzony jest z Ameryką. O jego historii i początkach jeansów sporo już napisano. Jednak zawsze przez dżinsowe opowieści przewija się portowa Genua. Po francusku Genua to Genes, od którego ma pochodzić angielskie słowo jeans.

Powszechnie za najlepszych producentów denimu uznaje się Japończyków i Włochów. Więcej mówi się o Azjatach, ale jest to blog o włoskim rynku, więc skupię się jedynie na producentach z Półwyspu Apenińskiego.

Candiani Denim (TRC Candiani, Tessitura di Robecchetto Candiani Sp.A.) – najbardziej znany producent denimu z Włoch. Z 1938. Początkowo zajmowali się tylko tkaniem, a denim nie był w kręgu ich zainteresowań. W latach 60. postawili głównie na denim i automatycznie rozszerzyli swoją działalność o przędzalnictwo, farbiarstwo i wykańczanie. Przełomem było produkowanie denimu z dodatkiem stretchu. Dziś nikt nie chce nosić jeansów bez jego dodatku.
Do najlepiej sprzedających się tkanin należą RR 7070 Ink Shiny i RR 7008 Ink Millenium w wersjach z dodatkiem streczu. Charakteryzują się otwartym splotem, ważą ok. 12 uncji (w standardzie).

Jakiś czas temu firma zrobiła ciekawy projekt,w którym 10 pracowników firmy, wykonywujących ciężką fizyczną pracę podczas obsługiwania maszyn, nosiło przez okres 6 miesięcy spodnie „własnej roboty”. Oczywiście spodnie nie mogły być przez ten czas prane. Więcej szczegółów znajdziecie w tym wywiadzie.

Jednym z najbardziej fascynujących etapów produkcji jest specjalne barwienie i pranie. To jest ta część, która najbardziej fascynowała mnie przy poznaniu marynarek L.B.M. 1911. Dzięki odpowiednim technikom można zapewnić unikalny wygląd produktu, dlatego nie jest to otwarta część produkcji,  a chroniona przed przypadkowymi parami oczu. Nie mniej ciekawe wygląda ten proces w przypadku denimu, gdzie może to zająć od kilku godzin do kliku dni, a jedno pranie może składać się nawet z 20 procesów.

Berto Textile Industry – Z Bovolenta. Zaczynali pod koniec XIX wieku jako sklep z artykułami domowymi, by szybko przekształcić się w fabrykę. Od połowy lat 50. produkują dla firm odzieżowych, najpierw była to odzież robocza, a potem poszerzono ofertę o tkaniny koszulowe i denim.

Tonello – nie tylko produkują słynne maszyny do prania i barwienia tkanin, ale również mają własne kolekcje jeansów.

Inne włoskie stabilimenti (fabryki) – The Italian Job Srl, ITV denim , Cappio tessuti.


Nie sposób  opisać wszystkie marki jeansowe, które pochodzą z Włoch. Nie wszystkie też chcę opisywać. Do najbardziej znanych, które są pożądane, wypracowały sobie międzynarodową markę i zdobyły serca klientów należą: Dsquared2, Diesel, Replay, Jacob Cohen.

JECKERSON

Bolońska firma, która ma w swojej ofercie nie tylko jeansy, ale to właśnie od nich zaczynała. Jedna z mniejszych firm.

 

RICHARD J. BROWN

RJB to mediolańska marka, która oprócz włoskiego denimu korzysta również z japońskiego, firmy Kuroki. Ich spodnie to połączenie nowoczesności i tradycji. Ukłonem w kierunku tej drugiej jest  nie tylko wykorzystywanie japońskiego jeansu, ale także ręcznie wykańczane elementy – szwy, kieszenie, emblematy firmy. Oferują klasyczne jeansy, tylko niektóre modele mają większe przetarcia. Bardzo wygodne są zwłaszcza jeansy z dodatkiem kaszmiru.

Źródło: http://www.richardjbrown.it/

Źródło: http://www.richardjbrown.it/

 

Do nieznanych firm denimowych należy CARE LABEL. Oczywiście anonimowych poza granicami Włoch, bo w samej Italii marka ta cieszy się powodzeniem wśród celebrytów. Firma jest młodziutka, bo działa dopiero od 2007 roku, ale nie powinna was zdziwić jej rozpoznawalność we Włoszech, bowiem jednym z jej założycieli jest słynny Lapo Elkann.

Zródło:http://www.carelabelbrand.com

 

James W. Brine. Carrara jest słynna na całym świecie dzięki kamieniołomom, w których wydobywa się marmur kararyjski, który rozsławił Michał Anioł czy Gian Lorenzo Bernini. Przepiękny region nad Morzem Liguryjskim to również lokalne centrum mody. Siedzibę mają tam nie tylko Brine, ale także Mason’s, D’Avenzo i Kejo. Wprawdzie nie mają już w swoich kolekcjach jedynie jeansów, to właśnie od nich rozpoczynali budowanie marki.

Pozostając w świecie jeansu wjeżdżamy do prowincji Teramo, a dokładniej do miasteczka Garrufo di Sant’ Omero. Tam swoją siedzibę ma firma Re-Hash. Najważniejsza jest linia denimowa, gdzie królują podszewki w kwieciste wzory, etniczne mikrowzory. W większości spodnie są z dodatkiem stretchu.
Należą do FG 1936 – firmy specjalizującej się w mechanicznym traktowaniu tkanin, głównie denimu.

 

NEAPOLITAŃSKIE PRACOWNIE

 

Rozrasta się rynek usług szycia pasowanego i bespoke. Również wiele wspomnianych wyżej firm oferuje możliwość większej personalizacji spodni. Jest to oferta, która niesie ze sobą trochę ryzyka i nie każda firma powinna się zabierać za wykonywanie tej usługi. Zabieram się do napisania grubego tekstu o zagrożeniach szycia MTM, ale możecie się go spodziewać na blogu dopiero w drugiej połowie roku.

Są również marki, które zyskały sporą popularność wśród fanów wszelkich rzeczy spod znaku „fatto a mano”. Spodnie nie są pierwszą rzeczą, która przychodzi nam do głowy, kiedy myślimy o rzeczach szytych na miarę. Okazuje się, że i w takiej wąskiej specjalizacji można wypracować sobie nazwisko.

Wśród internetowych guru popularnością cieszą się spodnie Salvatore Ambrosi, które recenzowane bądź opisywane były na blogach Permanent Style, The Bespoke Dudes, The Parisian Gentelman  czy na polskim Macaroni Tomato. Należy on do bardziej znanych przedstawicieli neapolitańskiej tradycji krawieckiej – śmietanki towarzyskiej często promowanej w mediach społecznościowych, na Pitti Uomo czy dzięki twórczej pracy Gianluchi Migliarottiego (autor m.in dokumentalnych filmów na temat neapolitańskiego krawiectwa „O’Mast” i „E’ poi c’e’ Napoli”).

Z małej pracowni miesięcznie wychodzi średnio 150 par spodni. Sam Ambrosi zanim założył własny biznes miał za sobą doświadczenia w takich markach jak Kiton, Rubinacci, Attolini, Panico, Formosa. Jak można dowiedzieć się na blogu Gentelman Chemistry, Salvatore Ambrosi spędza spędza 6 miesięcy w podróży, zaś pozostałe półrocze poświęca na ręczną pracę w Neapolu. Oczywiście są to spodnie spod znaku tradycyjnej szkoły neapolitańskiej – wysoki stan, zakładki, ręczne rygielki, zwężane ku dołowi i najczęściej zakończone mankietem. Do niezbędnych detali, które charakteryzują neapolitańską szkołę należą również rozporek na guziki oraz wnętrze spodni pokryte koszulową tkaniną, co zapewnia miękkość i większy komfort.  Pomimo, że spodnie są drogie (ceny zaczynają się od ponad 1000 zł) i obejmują jedną przymiarkę, nie oznacza to, że można wprowadzić każde zmiany, które życzy sobie klient. Ba, właściwie to klient musi się dostosować, jeśłi pragnie mieć spodnie z pracowni Ambrosich. Właśnie Ambrosich, bo gdy syn jest w rozjazdach, to jego ojciec przejmuje stery w małej i spartańsko urządzonej pracowni na Via Nicotera 103.

Źródło: http://ambrosi-napoli.tumblr.com

Skoro cały czas włóczymy się po ulicach jednego z najbardziej fascynujących miast świata, warto zatrzymać się również przy innych adresach. Ich znalezienie jednak nie jest we Włoszech proste. Większość pracowni, showroomów i biur znajduje się w starych kamienicach (to specyfika nie tylko Neapolu, ale też mnóstwa małych firm z showroomami w Mediolanie) u których wejścia trzeba zebrać informacje od dozorcy lub innej osoby pełniącej dyżur w budce przy schodach. O trafieniu w dziesiątkę informuje nas mała tabliczka na solidnych, drewnianych drzwiach. Podobnie jest w przypadku neapolitańskiej pracowni Pasquale Mola. Uwaga, niespodzianka! Jest to firma rodzinna, już czwarte pokolenie pochyla się nad stołami i kawałkami materiałów. Jest zatem Pasquale, jego brat i siostra oraz paru kuzynów.

Żródło: https://www.facebook.com/Pantaloni-su-misura-Mola-Pasquale-1442798075976489/

Źródło: https://www.facebook.com/Pantaloni-su-misura-Mola-Pasquale-1442798075976489/

Wielu specjalistów od spodni (wł. pantalonaio), podobnie jak w przypadku mistrzów koszulowych czy krawatów, bazuje na marketingu szeptanym i recenzjach blogerów. Zlecenia otrzymuje się nie tylko od pasjonatów krawiectwa ale również od doceniających rzemieślniczą tradycję klientów azjatyckich. Spory procent zleceń pochodzi od większych firm, które specjalizują się w szyciu garniturów. Jak wspominałem wyżej, wykonanie marynarki jest o wiele trudniejszą i obarczoną większym ryzykiem pracą niż uszycie spodni. Dlatego wiele firm garniturowych skupia się na idealnym wykończeniu marynarki, zaś wykonanie spodnie zleca wyspecjalizowanym i doświadczonym ekspertom. Dzięki temu otrzymują pewność, że spodnie nie będą potraktowane po macoszemu, ale zostaną wykończone z taką samą dbałością o szczegóły jak ma to miejsce przy marynarce.
Najczęściej jednak nie to jest głównym powodem delegowania zadań. Po prostu ilość pantalonai jest ograniczona w każdej firmie, w związku z czym trzeba nawiązać współpracę z okolicznymi pracowniami.

Bardzo łatwo uodpornić się na rodzinne tradycje małych pracowni i dużych, znanych marek. Ot. kolejne pokolenie kierujące firmą z ponad 100 – letnią tradycją. Podobne historie, podkreślanie walorów ręcznej produkcji, włoskich tradycji… Informacje zlewają się w jedno, być może zaczynamy powątpiewać, czy faktycznie są to argumenty przemawiąjące za wyjątkowością danej firmy, skoro jej konkurenci chwalą się właściwie tym samym. Przypomina to czasami zwiedzanie małych miasteczek w Toskanii czy Lacjum lub  kościołów w Rzymie czy Neapolu. Zdjęcie fasady, wnętrza, może jakichś relikwii lokalnego świętego… Na drugie dzień  z trudnością przychodzi nam przywołanie w pamięci nazwy miejsca, nie pomagają nawet zrobione zdjęcia. I jest to bodajże jeden z większych zarzutów wobec całych Włoch. Za dużo tej wyjątkowości i piękna. Często może narodzić się poczucie przesytu lub znużenia, uodpornienia się na piękno, z którymi obcuje się prawie codziennie. To taka dygresja; myśl, która akurat mi przyszła do głowy… Ale wróćmy do głównego tematu…

Jeżeli cały czas krążymy po Quartieri Spagnoli zawitać możemy również do Marca Cerrato. Co ciekawe, rodzina Marca zaczynała od kamizelek. Obecnie jedynym gilletaio w rodzinie jest wujek Mario, pozostała część rodziny pomaga w zakładzie. Wykonuje około 20 par spodni dziennie, w co ciężko uwierzyć. Podobnie jak Salvatore Ambrosi i Pasquale Mola należy do bardziej rozpoznawalnych specjalistów od tej części garderoby. Trzeba umieć wykorzystywać siłę mediów społecznościowych i internetu. Pracownie tego typu, jak już wcześniej wspominałem, mieszczą się na piętrze starej kamienicy, gdzie lokum nie jest zbyt duże, a miejsce wcale nie jest zajęte w większości maszynami, bo połowa pracy odbywa się ręcznie. Pomieszczenia są bardzo surowe – ot, niezbędny sprzęt, kilka stołów i krzeseł, stare szafki. Najważniejsi w tym wszystkim są pracownicy. Marco i Massimo Cerrato dysponują ok. 7 specjalistkami. Spodnie mają średnio od 15 do 20 ręcznych ingerencji. Dotyczą one głównie kieszeni i pasa spodni. Szczegółowy opis można znaleźć tutaj.

Mniej medialną, ale warto uwagi jest marka Pommella Napoli. Być może dlatego, że okazuje się to nowym projektem Gennaro Formosy, Gianluchi Migliarottiego i Lina Pommelli. Praca będzie opierała się na nazwisku Formosy, marketingowym umiejętnościom Migliarottiego i wiedzy Pommelli. Lino przez wiele lat pracował dla marki Rubinacci. Już wyruszli w trasę ze swoimi trunk show.