Made in Italy jest od wielu, wielu lat coraz bardziej podkopywana. Wiele marek, które uważamy za włoskie i kojarzące się z tym pięknym krajem, nie mają już włoskich właścicieli.  Ducati od wielu lat działa pod szyldem Audi AG, Lamborghini włoskie pozostaje tylko z nazwy (kupione przez Volkswagen). Zaś, jeśli chodzi o rynek odzieżowy to Sergio Tacchini, Valentino i Ferrè zostali wykupieni przez japoński koncern Itochu Corporation. To jednak nie wszystko. Grupa Kerring powiększyła swoje portfolio o marki: Gucci, Bottega Veneta, zaś LVMH Moët Hennessy – Louis Vuitton przygarnął Bulgari i Loro Piana. Dziennikarze włoscy bardzo trafnie określili ten proces – Outlet Italia.


Jest jednak takie miejsce we Włoszech, gdzie marka Made in Italy, od zawsze kojarząca się z wysoką jakością, przywiązaniem do tradycji i szczegółów, zawsze pozostanie włoska. W cieniu Wezuwiusza powstają prawdziwe dzieła sztuki.

Neapol to miejsce kontrastów i paradoksów. Z jednej strony jest to miasto, które można zobaczyć i umrzeć, z drugiej jest pokryte brudem i zaniedbaniem. Jest to miasto z największą ilością kościołów i kaplic na świecie (samych kościołów jest blisko 500), w których cieniach królestwo urządzili sobie mistrzowie kieszonkowego fachu. Świątynia piłki nożnej (Napoli i Maradony) i cudu św. Januarego.
Na pewno nie jest to miasto, wokół którego można przejść obojętnie. Chaos i życie przepełniają tu każdą uliczkę. Jest jednak coś, w czym neapolitańczycy nie mają sobie równych, a czego nie wszyscy Włosi są świadomi. To w Neapolu jest jądro krawiectwa i szycia na miarę. Posiadać choćby krawat z partenopejskiej pracowni to jak mieć w garażu czerwone Ferrari. Dla pasjonata mody męskiej to powód do dumy i poczucia prestiżu.

W najbliższych postach pragnę przedstawić Wam historię krawiectwa w Neapolu, ich przedstawicieli i charakterystykę. Będzie to seria mieszczącą wiele artykułów i niewątpliwie będzie ona jedyną taką serią w Internecie. Zapraszam do lektury!

Moja fascynacja neapolitańską tradycją zaczęła się od zobaczenia filmu Wielkie Piękno Paolo Sorrentino. To właśnie w tym oskarowym filmie, główny bohater Jep Gambardella nosi garnitury o typowych neapolitańskich krojach. Wkrótce napiszę szerzej o charakterystykach la giacca napoletana.

O ilu mistrzach sztuki krawieckiej mówimy? Ich ilość robi wrażenie, bowiem w granicach Neapolu znajduje się blisko 400 pracowni krawieckich. Warto zaznaczyć, że nie chodzi tu jedynie o miasto, ale o prowincję Napoli. Do tego należy doliczyć jeszcze zakłady z niedużym stażem, gdzie młodzież próbuje stanąć w szranki z starymi wyjadaczami. W Neapolu znajdują się akademie takie jak np. Kiton Tailoring School, ale ogłaszane są też liczne konkursy krawiectwa, podczas których łowi się talenty, które mogłyby zasilić szeregi największych z największych. Mimo to, mistrzowie narzekają na brak następców.

Oferta neapolitańskich pracowni skierowana jest do ludzi z grubym portfelem, którym zależy na jakości i długowieczności ubrania. Dlatego też najbardziej znane sartorie takie jak Kiton czy Isaia nie wymagają specjalnej reklamy w wąskim gronie. Jednak cały czas włoskie krawiectwo potrzebuje reklamy i rozgłosu poza granicami. Nie chodzi już tylko o zwykłą promocję aktualnej oferty, ale przede wszystkim o przedstawienie historii i kultury tego niezwykłego środowiska. Dziedzictwo i pasja właścicieli włoskich zakładów jest przedstawiona m.in. w dokumentach Gianluca Migliarottiego.

To dokumenty o pasji, determinacji, ciężkiej pracy, ale i pokoleniach, które od kilkudziesięciu lat realizują swoje marzenia dostarczania produktu spersonalizowanego, który będzie mówił coś o tobie. Bo właśnie to jest nadrzędną ideą krawiectwa: osobowość. Kim jesteś lub kim chcesz się stać?

Trailer filmu o tradycyjnym, neapolitańskim krawiectwie O’Mast -The Story of Neapolitan Tailoring

Directed by Gianluca Migliarotti
DOP: Pierluigi Laffi/ Daniele Vascelli
Editor: Luca Trivulzio
Music by Maestro Alessandro Cerino