Wprawdzie mamy dopiero połowę lutego, ale pora zacząć myśleć o rzeczach na zbliżające się cieplejsze miesiące. Włoskie marki wyjątkowo opornie radzą sobie z przedstawianiem kolekcji jesienno – zimowych, ale bardzo szybko pokazują nam swoją wiosenno – letnią twarz. Zajrzyjmy więc za kulisy!

Wyższe temperatury i mniej warstw decydują o tym, że kolekcje wiosenno – letnie są prostsze w formie i odformalizowane. Od blisko dwóch – trzech sezonów nasilającym się trendem jest łączenie skrajnie casualowych rzeczy z formalnymi elementami garderoby. Wskazuje to jednoznacznie przyszłość mody, która dąży do totalnego sportowego looku. Garnitury oczywiście nie wyginą, ale będą raczej dopasowywały się do idei promowanych przez projekty m.in. Tomboliniego (Zero Gravity) czy Zegnę (Techmerino). Jest to przyszłość męskiej mody i klasyki, więc jest to temat, któremu warto poświęcić osobny artykuł.

Za względny sukces należy uznać wypromowanie koszuli typu popover zamiast klasycznej koszuli. Nieformalna koszula przypominająca prostą polówkę z długim rękawem (ale zachowującą klasyczne elementy koszuli jak np. zaszewki i mankiety na guziki) czy wręcz noszenie zwykłej koszulki polo z krótkim rękawem pod marynarkę nie jest niczym nowym, ale dopiero od niedawna zyskało na popularności. Pomysłem, który od sieciówek przebił się do eleganckiego nurtu, jest również łączenie spodni typu jogger (szytych z każdego możliwego materiału – od bawełnianej dzianiny do wełny czesankowej) z klasycznymi marynarkami i koszulami. Są to jedynie przykłady tego, że linia między  sportem a klasyką coraz bardziej się zaciera.

Wiosna  – lato 2018 to mocna i wyrazista propozycja, zdecydowanie nie dla wszystkich. Na pierwszy ogień idą grube prążki, które w tym sezonie rozpychają się i starają się zająć miejsce krat, jeśli chodzi o podstawowy wzór na marynarkach. I są one o wiele bardziej wyraziste niż kraty. Czy jest to jedynie jednorazowa próba ożywienia kolekcji, czy raczej długoletni trend? Raczej to pierwsze, ale nigdy nie mów nigdy…

Tagliatore

Musiałem zacząć od tej marki. Życzę im, by z hukiem weszli na polski rynek i osiągnęli rozpoznawalność na miarę swojego potencjału. Oczywiście nie będzie to rzecz prosta i wymagać będzie wieloletnich praktyk promocyjnych, ale jest to do zrealizowania. Być może silna i bezkompromisowa idea marki znajdzie swoich naśladowców wśród bardziej dostępnych marek. Tym samym ludzie będą odważniejsi i ciekawiej się będą ubierać – tj. pozwolą sobie na odrobinę szaleństwa. Póki co jest to myślenie życzeniowe.

Pasy zdominowały marynarki Tagliatore. Pojawiały się już parę sezonów temu, ale dopiero teraz wpisały się w ogólny trend, który przejęły również inne włoskie marki. Na stałe zadomowiły się spodnie z wyższym stanem, noszenie koszulek polo pod marynarkę czy dwurzędowe kamizelki. Czy Tagliatore zaskakuje nas czymś nowym w tym sezonie? Nie, bo nie musi. I to właśnie świadczy o sile i rozpoznawalności marki.

Jedyną nowością są spodnie – głównie klasyczne, przeznaczone do noszenia z szelkami. Do tej pory marka koncentrowała się na projektowaniu i szyciu męskich gór (choć w tym sezonie bardzo promowana jest damska linia Tagliatore). Pino Lerario poważnie rozważa wprowadzenie kolekcji total look, a póki co płaszcze, marynarki i kamizelki stanowią siłę napędową.

 

 

L.B.M. 1911

 

Jest to jedna z najmocniejszych propozycji marki od paru lat. Lubiam nie ma słabych kolekcji, a swoje ponadczasowe klasyki potrafi sprytnie przemycać do kolejnych sezonów jedynie lekko je modyfikując. Dlatego obecnie  pojawia się m.in marynarka w kratę księcia Walii z lnu, która dwa sezony temu miała węższe klapy i była uszyta z mieszanki lnu z bawełną.
Rzucają się w oczy dzianinowe marynarki w dwukolorowe pasy regimental, które są mięsiste i pozornie wydają się grube, ale wykonanie bawełniano – lniane zapewnia przewiewność i komfort podczas wiosenno – letnich temperatur. Kojarząca się raczej z jesienią bouclé jest bazą również w sezonie Wiosna/Lato 2018.  Nie mogło zabraknąć spranych marynarek.
Przeciwwagą dla mocnych wzorów na marynarkach są biel i stonowane barwy ziemi – beż, zieleń i błękit. Imponują zwłaszcza lniane marynarki dwurzędowe w kolorze militarnej zieleni, lekkie marynarki denimowe z dodatkiem lnu.

 

Belvest

Przez lata wspierali swoim warsztatem bardziej znane marki, dopiero od paru sezonów intensywnie promują swoją markę i wzmiacniają jej renomę. Propozycja marki jest odzwierciedleniem całego włoskiego rynku – naturalna linia ramion, brak zbędnych wypełnień, dbałość o szczegóły i użyte materiały. Wspominałem już o ich kolekcji z zeszłego lata. 

Na początku XXI w. mówiło się o kryzysie w firmie, szukano nowych źródeł finansowania, ale marka podniosła się i nie bazuje już tylko na produkcji dla innych włoskich i francuskich marek. Wykorzystuje narastające zainteresowanie klasyczną męską elegancją i światem krawieckim. Jeśli jeszcze bardziej skupią swoją energię na marketingu i otworzą się na szerzej na zagraniczne rynki, to będziemy mieli kolejną silną markę, która będzie wymieniana w jednym szeregu z powyższymi.

Officina 36

Debiut na blogu. Firma z regionu Marche intensywnie się rozwija i zasiada do stołu na rynkach azjatyckich. Marka pojawia się póki co jedynie w multibrandowych salonach, ale w niedalkiej przyszłości planuje otwarcie salonu monobrandowego w Mediolanie. Właścicielem marki jest Marco Pelinga, który przejął interes po ojcu i dziadku. Można spodziewać się, że po względnych sukcesach w Szwecji i Niemczech marka może za jakiś czas pojawić się w Polsce.