Ten wpis chciałem już dawno napisać. Wychowałem się właściwie na dwóch rzeczach – kinie i książkach, dlatego od samego początku chodził mi po głowie wpis na temat włoskiej mody męskiej w kinie.

Włosi mówią l‚abito non fa il monaco, co możemy przetłumaczyć jako nie szata zdobi człowieka. Nie oszukujmy się jednak, wygląd zewnętrzny ma wielkie znacznie w naszym codziennym życiu. I wprawdzie zgodnie z psychologią ewolucyjną jest on znacznie ważniejszy w przypadku kobiet niż mężczyzn, to warto pochylić się również nad męską sylwetką w kinie. Oto parę moich filmowych propozycji.

Wyobraź sobie, że większość twoich imprez kończy się poranną, nieśpieszną przechadzką wzdłuż Tybru, na przyjęciach jesteś traktowany niczym król, twoja praca polega na przeprowadzeniu raz w tygodniu niezobowiązującego wywiadu, a popołudnia spędzasz na hamaku swojego tarasu, rzut beretem od Koloseum. Tak właśnie żyje Jep Gambardella.

Jep Gambardella – Wielkie Piękno (La Grande Bellezza)

Jep porusza się po Rzymie pieszo. Robi to z wdziękiem, nieśpiesznie celebrując każdy krok. Dzięki jego porannym powrotom z imprez mamy możliwość przyjrzeć się bliżej strojom, które nosi.

Szarmant pisał, że Jep Gambardella to idealny przykład na to, że to mężczyzna powinien nosić ubrania, a nie one jego. Jego garnitury i marynarki idealnie komponują się ze stylem życia, zachowaniem i charakterem.

Za dobór filmowych zestawów odpowiadała kostiumolog Daniela Ciancio. W jednym z wywiadów Ciancio powiedziała: „Spójrzcie jak trzyma papierosa w ustach, jak krzyżuje nogi, by pokazać dwukolorowe buty (wiedenki). To są stare metody, jego własne.”, po chwili dodała o swoim zawodzie: „Ja ubieram ich (aktorów) dusze”.

jep-gambardella-sul-lungotevere

I wybrała doskonałych realizatorów, decydując się na legendarną Sartorię C. Attoliniego. Wybór neapolitańskiej legendy krawiectwa nie był przypadkowy -bracia Attolini ubierali już aktorów we wcześniejszych filmach Sorrentino (m.in. w Il Divo, obrazie o jednej z najbardziej tajemniczych postaci XXw –  siedmiokrotnym premierze Włoch, Giulio Andreottim).

Grający główną rolę Toni Servillo pochodzi z mieściny Afragola, w prowincji Neapolu. Bardziej obeznani z włoską kulturą być może zauważą, że w niektórych scenach u Servillo można wyczuć neapolitański akcent, szczególnie gdy mówi [sz] zamiast zwykłego [s]. Ale o ubraniach miało być…

Sartoria Cesare Attolini przygotowała dla Toniego Servillo wiele klasyków neapolitańskiej elegancji. Wspominałem już, że to właśnie założyciel tej pracowni, Vincenzo Attolini, przystosował angielskie garnitury i marynarki do włoskiej rzeczywistości, pozbywając się wypełnień na ramionach, podszewki i używając znacznie lżejszych materiałów.

tumblr_n90s68z3k31sy72yoo1_1280

Jep Gambardella uwielbia kolory. W filmie możemy go zobaczyć w dwóch odważnych marynarkach – czerwonej i żółtej, które nosi z białymi spodniami. W filmowej konwencji sprawdza się to doskonale, pozostaje pytanie, czy zestawy te równie fantastycznie prezentowałby się w rzeczywistej sytuacji.

greatbeauty

Cechą charakterystyczną tradycyjnego neapolitańskiego krawiectwa jest ubranie dopasowane do sylwetki. Marynarka ma być drugą skórą, ale nie w naszym pojęciu rozmiaru slim. Gdybyśmy mieli jednak trzymać się obecnych terminów, to ubrania Jepa określilibyśmy raczej jako „tailored” – delikatnie taliowane. Do Gambardelli taki krój pasuje z racji wieku. W spodniach i marynarce przesadnie wyszczuplonych wyglądałby po prostu śmiesznie.

Spójrzcie, jak marynarka podąża za linią ramion i barków, zatrzymując się zdecydowanie za linią pośladków. To właśnie neapolitański, klasyczny styl tworzenia marynarek. Młodsi (czyli ja) być może uważają taki krój za przeżytek, ale w przypadku Jepa sprawdza się on idealnie.

style-blogs-the-gq-eye-the-great-beauty-3

Swoje robią również klapy nieco szersze od średniej, naszywane kieszenie i jasne koszule. Właściwie jedynie w dwóch scenach (zdjęcia poniżej), Jep decyduje się na granatową i czerwoną koszulę, prawdopodobnie lnianą.

1393347376546_great-beauty-2

Styl Jepa dopełniają okulary Luxottica, które nosi w zależności od nastroju, lecz pełnią one funkcję jedynie dekoracyjną.
Rzadko widzimy naszego dziennikarza w krawatach, a jeżeli już je ubiera to są to krawaty od Tino Cosmy. Osobiście wcale nad tym nie ubolewam, bowiem dzięki temu ciężar przyciągania uwagi spoczywa na poszetkach, a tych wykorzystano w filmie około 200.

W jednej ze scen Gambardella pojawia się z kapeluszem w ręku.  Kostiumolog upodobała sobie kapelusze panama od firmy Marzi Firenze. Esquire podaje, że w filmie wykorzystano również wieczorowe garnitury od Armaniego, koszule od Rubinacciego, buty Tod’s i Hogan.

Toni Servillo in The Great Beauty. Photo credit GIANNI FIORITO, Courtesy of Mongrel Media.

Toni Servillo in The Great Beauty. Photo credit GIANNI FIORITO, Courtesy of Mongrel Media.

54d3ce5e9debf_-_esq-the-great-beauty-style-2013-cbhmgr-xl

Jak dla mnie jeden z najsmutniejszych i najpiękniejszych filmów w historii kina. Wracam do niego średnio raz na miesiąc – dla muzyki, obrazów, stylu bycia Gambardelli i dla nostalgii za Rzymem. Pokazuje miraż, do którego aspiruje tak wielu ludzi i który wielu postrzega jako sukces – ciągłe imprezy, mnóstwo znajomych, dużo pieniędzy i wolnego czasu, z którym nie wiadomo co zrobić – wszystko to okazuje się jedną wielką wydmuszką i dosłowną stratą czasu.

Bo ciągłe imprezowanie w końcu się nudzi i prowadzi do towarzyskiego zblazowania w stylu „emeryten party”. Posiadanie mnóstwa znajomych nic nie znaczy, bo są to właściwie w 90% kontakty powierzchowne i ograniczone do brania, a nie relacji. Pieniądze wydaje się na rzeczy powierzchowne, byle tylko zaimponować innym. Mnóstwo wolnego czasu okazuje się zmorą, bo ujawnia prawdę o ludziach, którzy w większości niczym się nie interesują. Oj, smutne to wnioski. Obraz Rzymu jednak wiele z tego łagodzi…

jeps-apartment


la-grande-bellezza-4


86c668da410717d285e57898bea9400e

la-grande-bellezza3-e1394128097136


Podczas porannych przechadzek Jep czuł pewnie unoszącego się ducha innego włoskiego bohatera, swojego kolegi po fachu.

014_catherine_deneuve_marcello_mastroiani_theredlist


Marcello Rubini / Guido Anselmi
 – Słodkie życie / Osiem i pół (La Dolce Vita / Otto e mezzo)

Boski Marcello jest stawiany wśród najlepiej ubranych aktorów w historii kina, chyba równie często wymieniany jest tylko Steve McQueen. Jego przykład pokazuje, że możesz chodzić dobrze ubranym i znać zasady mody męskiej, ale jeśli nie masz osobowości, to równie dobrze możesz chodzić nago.

Nie da się odseparować Mastroianniego od jego dwóch czołowych ról, podobnie jak nie jest możliwe oddzielenie jego stylu od osobowości. Bo włoskie bożyszcze to przede wszystkim czar i urok.

Marceloo-Mastroiannis-Style-in-La-Dolce-Vita-2-e1378791072463

Marcello Rubini w Słodkim życiu nosi głównie szyty na miarę czarny garnitur, co sugeruje, że bez względu na porę jest gotowy wziąć udział w bachanaliach i zwariowanej imprezie.

Oprócz jednorzędowych marynarek i wąskich krawatów, Rubini nosi również smoking, muszkę, koszulę z francuskimi mankietami i szerokimi spinkami. Nie rozstaje się z czarnymi okularami Persol, które nosi w dzień, w nocy i w zamkniętych pomieszczeniach. Warto zauważyć, że Rubini właściwie nie nosi poszetek.

Ostatnie sceny filmu uchodzą za jedne z najważniejszych w historii kina. Są one symboliczne również jeżeli chodzi o  ubranie. Rubini odwraca reguły gry. Zamiast czarnego garnituru, widzimy go w białym, z czarną koszulą i ciemną apaszką. Nie pytajcie mnie o intencje reżysera jeżeli chodzi o ubiór M. w ostatniej scenie.

dolcevita2

 

2c0728b04dedd73d881d867d9da74247

Marcello i Fellini ćwiczą na sucho ostatnią scenę filmu La Dolce Vita

Jego styl pozostał właściwie niezmienny również w kolejnym filmie kręconym razem z Federico Fellinim – 8 i pół. Różnice są drobne – okulary Persol Mastroianni zamienił na model Prada SPR07F (niektóre źródła podają, że był to jeden z modeli Ray – Ban Wayfarer). Równie charakterystycznym elementem jego stroju jest fedora od Borsalino.

Do okularów Persol wrócił w filmie Małżeństwo po włosku, gdzie grał razem z Sofią Loren. W wielu filmach po La Dolce Vita i 8 1/2 przerzucił się na garnitury trzyczęściowe w wyraźne prążki. Dopiero wtedy też zaczął stosować poszetki.

cinema,bestmen-c6c2c8229bb5b43e639ac61c1bfffa88_h

Mastroianni jako Guido Anselmi w 8 i 1/2

MBDEIAN EC021

Mastroianni świetnie prezentował się również w innych filmach. Prywatnie stanowił przeciwieństwo wspomnianego McQuenna, który kreował modę w filmach, ale na co dzień preferował amerykański styl – T shirt, znoszone jeansy i trapery.

marcello-mastroianni-icona-di-stile-italiano-con-federico-fellini-e-sophia-loren

Fellini, Mastroianni i Sofia Loren na planie filmowym


6a00e55290e7c4883301bb0864619f970d-800wi


tumblr_inline_nn6zz8SCXC1tsvpde_1280

Włoska firma obuwnicza Sutor Mantellassi postanowiła uczcić elegancję Mastroianniego poprzez specjalną kolekcję butów. Za ich design odpowiadał m.in. Scott Schumann (The Satorialist). W sumie firma zaprosiła 5 projektantów do stworzenia 50 par butów (po 50 na osobę), które miały oddać styl Mastroianniego.

We włoskich ubraniach występował m.in. Daniel Craig jako James Bond (garnitur Brioni w Casino Royale) czy Richard Gere w garniturze od Armaniego (Amerykański Żigolak), ale nie ma tu miejsca dla amerykańskich herosów dążących do jasno wytyczonego celu. Zostawmy go trochę dla pięknych ale zagubionych, w końcu to obraz znacznie bliższy naszej zwykłej rzeczywistości.


A teraz trochę prywaty…

Ostatni raz byłem w Rzymie miesiąc temu, ale pisząc ten post i przeczytawszy kolejne 4 książki o Rzymie, nachodzi mnie głęboka nostalgia za tym miejscem. Już nawet nie chodzi o multum zabytków, których mój wzrok jeszcze nie ogarnął, ale o drobnostki – zachód słońca nad Janikulum, dokazujące mewy od rana do wieczora, codzienne wdrapywanie się via Nazionale, by wreszcie paść ryjem na hotelowe łóżko. I pewnie codzienne życie w Rzymie byłoby utrapieniem, ale ciekawie byłoby przeżyć jeden tydzień all’ Gambardella lub Rubini.

DSC00556

Dlaczego wybrałem tych straceńców o niewątpliwym uroku osobistym, ale nieudolnie walczących z wewnętrzną pustką i powierzchownością otoczenia? Nie chodzi tylko o modę, ale także o nocną atmosferę Rzymu.
Dane mi było doświadczyć jej nieco i być może dlatego te postacie są mi niezwykle bliskie. Obijanie się od spoconych ciał indywiduów w zatłoczonych klubach na Testaccio czy upijanie się w irlandzkich lub szkockich barach w ścisłym centrum jest dobre, ale pod warunkiem, że wyjdziemy z nich na tyle trzeźwi, by jak Jep Gambardella ruszyć w zaułki w poszukiwaniu drobinek piękna.